PODHALAŃSKI SERWIS INFORMACYJNY Podhalański Serwis Informacyjny WATRA
« Czerwiec 2011 123456789101112131415161718192021222324252627282930 »

Zakopane

Góry

Bronisław Czech (1908-1944) – człowiek wielu pasji...

Wtorek, 28 czerwca 2011 r.
Autor: Wojciech Szatkowski

Bronisław Czech na starcie zawodów FIS 1929 w ZakopanemGdyby ktoś zaryzykował stwierdzenie, że bez nart, Wielkiej Krokwi i kolejki na Kasprowy Wierch Zakopane byłoby płaskie i nijakie, miałby sporo racji. Tak jak Holmenkollen w Norwegii, Falun w Szwecji, Mürzzuschlag w Austrii, St. Moritz i Davos w Szwajcarii, czy Garmisch-Partenkirchen w Niemczech, tak Zakopane jest nierozerwalnie związane z już ponad stuletnimi dziejami polskiego narciarstwa. Jedną z najpiękniejszych postaci w dziejach polskich nart jest zakopiańczyk Bronisław Czech.


Bronisław Czech, „Bronek”, był pierwszym polskim narciarzem klasy światowej. Bardzo wszechstronnym, uprawiającym zarówno narciarskie konkurencje klasyczne (biegi, skoki narciarskie, kombinację norweską), jak i alpejskie (slalom i zjazd). We wszystkich tych dyscyplinach odnosił międzynarodowe sukcesy. Startował też w biegach z przeszkodami i był świetnym narciarzem wysokogórskim. Sławiąc dobre imię polskiego narciarstwa, z orzełkiem na ramieniu, trzykrotnie wystartował na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich: w 1928 r. w Saint Moritz, w 1932 r. w Lake Placid i w 1936 r. w Garmisch-Partenkirchen. Był dwukrotnym rekordzistą skoczni na Krokwi w Zakopanem, skakał też na skoczni „mamuciej” inż. Stanko Bloudka w Planicy w Jugosławii, gdzie był czwarty. Skoki Czecha odznaczały się wielką elegancją, równym prowadzeniem nart – na wzór najlepszych Norwegów, Narvy Bonny i Jacoba Tullina Thamsa – oraz eleganckim wychyleniem ciała do przodu. Mistrzostwo sportowe szło w parze z gorącym patriotyzmem, szacunkiem dla tradycji i rodziny. Dlatego Bronisław Czech i Helena Marusarzówna są w historii Zakopanego postaciami-symbolami pewnej epoki – zwycięzców z narciarskich tras i olimpijczyków, ale także ludzi, którzy, gdy zaszła taka potrzeba w czasie II wojny światowej, ani przez chwilę nie zawahali się, oddając swoje młode życie za Polskę.

Bronisław Czech urodził się w Zakopanem 25 lipca 1908 r. Był synem Józefa Czecha (po którym odziedziczył zamiłowanie do sportu) i Stanisławy z Namysłowskich (matka rozpaliła w nim zamiłowanie do sztuki, a zwłaszcza malarstwa, muzyki i rzeźby). Uczył się w szkole ludowej, a następnie ukończył trzy klasy miejscowej Państwowej Szkoły Przemysłu Drzewnego, w której uczył się w latach 1924–1927. Potem odbył dwuletnie studia w warszawskim Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego (po zdaniu tamże matury), co dało mu dyplom nauczyciela wychowania fizycznego. W 1932 r. Polski Związek Narciarski obdarzył go tytułem „honorowego nauczyciela narciarstwa w stopniu trenera”, który stał się jego zawodem. W tym charakterze kierował przygotowaniami kadry narodowej biegaczy do Igrzysk Olimpijskich w Ga-Pa w 1936 r. Rok później, 18 września 1937 r., został mianowany członkiem Komisji Wyszkoleniowej PZN (1937–1939) i powierzono mu opiekę nad kadrą narodową klasyków podczas przygotowań do mistrzostw świata FIS w Zakopanem w 1939 r. i Igrzysk Olimpijskich w 1940 r. Pracował w zarządzie klubu SN PTT.

Trzykrotny olimpijczyk, wielokrotny mistrz Polski, raz dostąpił honoru prowadzenia polskich narciarzy (jako chorąży polskiej ekipy) podczas ceremonii otwarcia igrzysk w 1936 r. i wielokrotnie podczas międzynarodowych zawodów w narciarstwie. Przede wszystkim był człowiekiem o szerokich horyzontach i zainteresowaniach. Bronek, jak nazywali go koledzy, był i jest wzorcem do naśladowania dla młodzieży. Stał się bohaterem sportowym i – jak pisze o nim w obszernej biografii sportowej Halina Zdebska – najlepszym polskim narciarzem przełomu lat dwudziestych i trzydziestych. Warto zauważyć, jak wiele pasji starał się zrealizować Czech w swoim stosunkowo krótkim, ale jakże wartościowym życiu. I we wszystkich z nich starał się być profesjonalistą, realizując je z wielkim zaangażowaniem i wkładając w nie mnóstwo pracy.

Pierwszym światem, który był jednym z najważniejszych w jego życiu, były Tatry. Bronek był także bardzo uzdolnionym taternikiem, którego partnerami na linie podczas wspinaczek w Tatrach byli między innymi: bracia Aleksander i Kazimierz Schiele, Jerzy Ustupski, Jan Gnojek, Tadeusz Pawłowski, Stanisław Motyka i Wiesław Stanisławski – jeden z największych asów taternickich pokolenia przełomu lat dwudziestych i trzydziestych, oraz wielu innych. Działalność taternicką Czech rozwinął począwszy od 1925 r., a zwłaszcza od 1927 r., kiedy to razem z Kazimierzem Schiele i Mieczysławem Świerzem pokonał północną ścianę Koziego Wierchu. Dokonał wielu wybitnych przejść w Tatrach, między innymi: południową ścianą Zamarłej Turni (wielokrotnie), północnym żlebem Wyżniej Koziej Przełęczy, zachodnią i wschodnią ścianą Kościelca, Niebieską Turnią południową ścianą (1929), był zdobywcą Żabiego Mnicha zachodnią ścianą (1929) i północną ścianą Żabiego Konia (1929)[1]. To ostatnie przejście, dokonane wspólnie ze Stanisławskim i Lidą Skotnicówną powszechnie uważane jest za jedno z przełomowych w dziejach polskiego taternictwa, za początek nowej epoki – atakowania najtrudniejszych i największych tatrzańskich ścian. Wiele razy inicjatywa w podejmowaniu „problemów” taternickich należała do Czecha, a wszystkie swoje nowe przejścia, jak słusznie opisuje Witold H. Paryski, dokonywał prowadząc je na linie (jako pierwszy), za wyjątkiem Żabiego Konia, gdzie prowadził Stanisławski. Czech prawie w ogóle swoich nieprzeciętnych osiągnięć górskich nie opisywał na łamach „Taternika”, czy w innych tytułach zakopiańskich. Dlaczego? Czy była to przesadna skromność? Kazimierz Schiele pisząc o taternickich sukcesach Bronka, tak wyjaśnia tę kwestię:

 Nie tylko dla treningu chodzi Bronek w lecie po górach. jest on jednym z najlepszych dziś wspinaczy w Tatrach. Poza tym jest solą w oku zaprzysiężonych taterników. odwala ściany i granie z taką samą łatwością, z jaką pokonuje najcięższe przeszkody w zjeździe na nartach. Lecz mało mówi o tym. Nie umie spreparować tego odpowiednio. Nie robi siebie kapłanem tajemniczego kultu. A „magiki” tatrzańskie, rezerwując sobie wyłączne prawo używania i pojmowania gór, są nad wyraz niezadowolone. narciarz, sportowiec – chodzi, a nie gada. Cieszy się i raduje swoją młodością, odwagą, pogodą, ale nie twierdzi, by spełniał jakąkolwiek misję[2].

 

W latach 30-tych, jako czynny narciarz, Bronek nie mógł poświęcić taternictwu tyle czasu, ile chciał. Mimo to dokonał kilku arcytrudnych przejść: III przejścia zachodnią ścianą Łomnicy (w 1931 r. z Janem Gnojkiem i to w rekordowym czasie 4 godzin)[3]. Bronek był także w 1931 r. inicjatorem przejścia główną granią Tatr, w towarzystwie Gnojka, Zofii Stopkówny i przewodnika tatrzańskiego, późniejszego słynnego kuriera tatrzańskiego - Józefa Krzeptowskiego. Próba ta załamała się niestety w okolicach Polskiego Grzebienia, z powodu załamania pogody, ale sam pomysł nowatorskiego przejścia grani, zrealizowany przez kolejne pokolenie taterników w wiele lat później, zasługuje na przypomnienie. Jeżeli chodzi o inne wyczyny Bronka w Tatrach, to Czech był jednym z pionierów narciarstwa ekstremalnego tj. zjazdów bardzo stromymi żlebami i ścianami z tatrzańskich szczytów i przełęczy, i tak np. dokonał zjazdu północnym żlebem z Niebieskiej Przełęczy, czy w 1936 r. Żlebem pod Palcem z Kasprowego Wierchu do Doliny Suchej Kasprowej, co uwiecznił na zdjęciach Roman Serafin. To dziedzina działalności górskiej Czecha, o której mało kto wie.

Działacz klubu Sekcja Narciarska Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego[4], znany taternik i producent nart, Aleksander Schiele, tak podsumował taternictwo Bronka: „[...] bez wątpienia należał on do najlepszych taterników młodej generacji”.

Bronek sporo wspinał się ze Stopkówną. Urodziwa góralska dziewczyna z rodziny Stopka-Olesiaków z Krzeptówek, świetna narciarka i taterniczka, towarzyszyła mu w wielu trudnych przejściach np. na trudny Ganek i innych. Widać ją także w towarzystwie Bronka podczas biwaku w Dolinie Kaczej (na fotografiach przyjaciela Bronka, Romana Serafina) i na wielu innych zdjęciach. Czech, jako bardzo przystojny mężczyzna, na wielu zdjęciach, nazwijmy je tatrzańskich, jest widoczny z młodymi turystkami. Zawsze elegancko ubrany, opalony, był osobą powszechnie lubianą, a w Zakopanem był kimś. Miał podobno stalowy uścisk dłoni, a trening zmienił go w atletę. Nic więc dziwnego, że turystki chętnie fotografowały się z mistrzem nart. W latach 30. Czech miał plany ułożenia sobie życia osobistego. Wybuch wojny całkowicie je jednak pokrzyżował.

Czech z powodzeniem uprawiał lekkoatletykę i uzyskał najwyższą klasę pilotażu jako pilot szybowców, grał doskonale w ping-ponga. Kilkakrotnie brał udział w letnich biegach sztafetowych na trasie Zakopane – Morskie Oko – Zakopane, a sztafeta jego klubu SN PTT, w której startował, wielokrotnie zajmowała w nich pierwsze miejsce. Bronek był ratownikiem TOPR (wziął udział w kilku wyprawach, albo sam je organizował), uprawiał szybownictwo (jako jeden z pierwszych w Zakopanem), znakomicie rzeźbił w drzewie, pisał wiersze. Zajmowało go także malarstwo (na szkle, ale nie tylko) i muzyka (grał na akordeonie i skrzypcach). Liczne prace plastyczne i rzeźby Bronka znajdują się w oświęcimskim Muzeum, w zbiorach rodziny i Muzeum Tatrzańskiego im. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. Malował głównie Tatry, podczas różnych stanów pogody, zima i latem, a także pasterzy góralskich z owcami przy szałasach, a także krokusy, kwitnące wiosną na tatrzańskich polanach.

Największą jego pasją był świat nart. Był pierwszym polskim narciarzem o klasie międzynarodowej, drugim w tym okresie był klubowy jego kolega – Stanisław Marusarz. W ciągu piętnastoletniej kariery sportowej, która przebiegała w klubach narciarskich: SN PTT Zakopane (lata 1925–1936) i AZS Kraków (1936–1939), Czech był dwudziestoczterokrotnym mistrzem Polski: w biegu na 18 km (1929, 1933), na średniej skoczni (lata 1928–1929, 1931, 1934), w dwuboju klasycznym-kombinacji norweskiej (lata 1927–1929, 1934, 1937), w biegu zjazdowym (lata 1929, 1937), slalomie (lata 1936–1937), kombinacji alpejskiej (lata 1936–1937) i w sztafetach 5 x 10 km (1927–1933). Był także dziewięciokrotnym uczestnikiem wielkich zawodów FIS (nieoficjalnych, a od 1937 r. oficjalnych mistrzostw świata FIS) w latach – 1929, 1930, 1933–1939)[5]. Po raz pierwszy swoje niezwykłe sportowe zdolności Czech pokazał podczas wielkich zawodów FIS w Cortina d’Ampezzo we Włoszech w 1927 r. Rok później dziewiętnastoletni Bronek wystartował podczas II Zimowych Igrzysk Olimpijskich w St. Moritz w Szwajcarii. Wydawało się, że w swojej ulubionej konkurencji – kombinacji norweskiej (bieg na18 km i skoki) – zdobędzie nawet olimpijski medal. W biegu na18 km uzyskał bardzo dobry piąty czas. Ponieważ był dobrym skoczkiem, lepszym nawet od niektórych Skandynawów, liczono na jego bardzo wysoką lokatę. Niestety, po skoku w pierwszej serii konkursowej, przy lądowaniu na56 metrze skoczni olimpijskiej Czech miał upadek (dało o sobie znać zdenerwowanie). Mimo drugiego, pięknego skoku na odległość60,5 m, nie zdołał już nadrobić strat i zajął ostatecznie dziesiąte miejsce. Ten debiut olimpijski Czecha należy ocenić bardzo wysoko. Odtąd dziennikarze sportowi z kraju i zagranicy często prowadzili z nim wywiady, bądź umieszczali fotografie Bronka na czołówkach swoich gazet („Przegląd Sportowy” (wielokrotnie), ale i w tytułach fińskich, norweskich i innych). Bronek był już wtedy wielką sławą polskich nart. Rodzinne zbiory wycinków prasowych z lat 20-tych i 30-tych, zebrane pieczołowicie przez jego siostry, obejmują setki wycinków prasowych, dotyczących kariery sportowej Bronka.

W okresie wyjątkowo mroźnej zimy 1928/1929 r. w Zakopanem wrzało. Trwały gorączkowe przygotowania do najważniejszej imprezy tego sezonu – wielkich zawodów FIS, które odbyły się od 4 do 10 lutego 1929 r. Czech zwyciężył w nich w otwartym biegu zjazdowym (6 lutego) na Hali Gąsienicowej (przeprowadzonym w dwóch etapach), zdobywając tytuł nieoficjalnego mistrza świata. Nieoficjalnego, gdyż konkurencje alpejskie nie znajdowały się wówczas w oficjalnym programie zawodów FIS[6]. Wziął też udział w dwóch konkursach skoków na Krokwi: 9 lutego do biegu złożonego (kombinacja norweska) i 10 lutego w otwartym konkursie skoków. W pierwszym z nich zwyciężył Sigmund Ruud, drugi był Johanson, trzeci Vinjarengen (wszyscy trzej z Norwegii); mistrzem w kombinacji norweskiej, po zsumowaniu wyników biegu i skoku został Hans Vinjarengen. Czech zajął czwarte miejsce w klasyfikacji w kombinacji norweskiej. Otwarty konkurs skoków odbył się w niedzielę 10 lutego 1929 r., przy około dziesięciotysięcznej widowni i w bardzo dobrych warunkach atmosferycznych, choć mrozy sięgały minus 30 stopni. Niestety, konkurs odbywał się ze skróconego rozbiegu. Zdominowali go skoczkowie norwescy, było ich aż sześciu w pierwszej dziesiątce! Zwycięzcą otwartego konkursu na Krokwi został Sigmund Ruud z Kongsbergu, pierwszy narciarz ze słynnej w Norwegii i na świecie narciarskiej dynastii Ruudów. Drugi był Johanson, a trzeci Klappen – Norwegowie. Z Polaków Bronek Czech był dziesiąty, pozostali nasi reprezentanci zajęli następujące lokaty: Franciszek Cukier – 17, Mietelski Władysław – 23, Karol Szostak – 25, Andrzej Krzeptowski – 27, Rajski Z. – 29, Piotr Kolesar – 31, Władysław Żytkowicz – 34, Aleksander Rozmus – 37, Stanisław Gąsienica-Sieczka –38, a Franciszek Graca – 40.

Zachwycał kibiców rekordowymi skokami na skoczniach w Polsce i Europie. I tak w roku 1931 Bronisław Czech i Stanisław Marusarz wzięli udział w konkursie skoków narciarskich, zorganizowanym we Włoszech, w miejscowości Ponte di Legno na siedemdziesięciometrowej skoczni „Tramplino Littorio”. Czech zajął tam drugie, a Marusarz czwarte miejsce. Już po zakończeniu oficjalnego konkursu, organizatorzy zaproponowali najlepszym próbę pobicia rekordu skoczni. Ze względu na bardzo złe przygotowanie skoczni („miękki” zeskok) zgłosiło się tylko dwóch zawodników: Bronisław Czech i Stanisław Marusarz. Pierwszy skakał Bronek i za swój piękny skok (79,5 metra, niestety, z upadkiem na zeskoku) otrzymał puchar z napisem „recordo mondiale” – rekord świata.

 

W wywiadzie dla Polskiego Radia tak wypowiadał się Czech o istocie narciarstwa, którą widział w ciągłym podnoszeniu swoich umiejętności:

 

„[...]Narciarstwo łączy w sobie w niespotykanym gdzie indziej stopniu sport z turystyką. Mnie się zdaje, że nie może być dobrym narciarzem ten, kto nart używa wyłącznie do umożliwienia sobie wycieczek w zimie, nie opanowawszy ich poprzednio, jak również nie uważam za prawdziwego narciarza tego, kto ogranicza się tylko do treningu i zawodów, a nie ma zrozumienia i ochoty do odbywania wycieczek turystycznych. Dla mnie narciarz to sportowiec i turysta w jednej osobie, sportowiec posiadający wysoki poziom sprawności, opanowujący technikę jazdy na nartach, w jak najwyższym stopniu, kształcący treningiem i zawodami swą sprawność fizyczną, a równocześnie – to turysta, który znajduje największą przyjemność w podejmowaniu wycieczek, ba nawet wypraw wysokogórskich.

– Więc w wszechstronności dopatruje się Pan najważniejszej zalety narciarstwa?

– Tak jest. Niech pan popatrzy na narciarstwo tam, gdzie ono rozwinęło się najbardziej, w Norwegii. Przecież nawet w dziedzinie sportowej Norwegowie podkreślają wszechstronność i żądają od każdego dobrego narciarza, by był i biegaczem i skoczkiem, by opanowywał również krótsze i dalsze dystanse. W Norwegii ceni się nie mistrzów specjalistów w skokach, ale tytuły „królów narciarstwa” nadaje się zawodnikom wszechstronnym. Na przykład taki Haug. Przecież na Olimpiadzie w Chamonix był Haug pierwszy w biegu na50 km, pierwszy w biegu na 18 kmi trzeci w otwarty konkursie skoków...

Każdy, kto narciarstwo uprawia powinien ani na chwilę nie przestawać w doskonaleniu się., ani na chwilę nie powinien zapominać, że jeżeli jest zawodnikiem, to zawsze może osiągnąć jeszcze lepszy czas i jeszcze dłuższy skok, że jeżeli jest turystą, to ma przed sobą jeszcze wiele długich podejść i trudnych zjazdów, a nawet, jeżeli jest całkiem zwyczajnym, bez pretensji wycieczkowiczem to zawsze w zakresie jego możliwości leży przynajmniej osiągnięcie odznaki za sprawność.

W 1932 r. „wirtuoza nart” kibice sportów zimowych w Polsce mogli oglądać na ekranach kin, w filmie „Biały ślad”, w reżyserii Adama Krzeptowskiego: Czech pokazał się w nim podczas wielkiego konkursu skoków na Krokwi oraz w trakcie zjazdu. Bronisław Czech przywiązywał także ogromną wagę do estetycznego i schludnego wyglądu na skoczni. Skakał w norweskim swetrze, białej koszuli, nierzadko z krawatem, w zwężanych do kostki spodniach, tzw. „narciarach”. Jako trener, tego samego wymagał potem od swoich wychowanków, których przygotowywał do Zimowych Igrzysk w 1936 r. „Było nie do pomyślenia, by ktoś z polskich narciarzy pokazał się na skoczni olimpijskiej z nie dopiętym guzikiem lub w niedokładnie wyprasowanych spodniach” – wspomina skoczek i kombinator klasyczny, najstarszy żyjący polski zimowy olimpijczyk, Marian Woyna-Orlewicz.

Czech reprezentował barwy SN PTT Zakopane i dla tego klubu zdobył najwyższe sportowe laury. Rywalizacja między nim i Marusarzem wychodziła na dobre polskim skokom, gdyż obaj chcieli być coraz lepsi i skakać coraz dalej i piękniej. Podpatrywali technikę najlepszych na świecie skoczków narciarskich, braci Ruudów i jako jedyni potrafili nawiązać z nimi walkę na skoczniach fińskich, szwedzkich i norweskich.

Rok 1932 rozpoczął się pod znakiem przygotowań kadry do Zimowych Igrzysk w Lake Placid w Stanach Zjednoczonych. Nasi narciarze startowali w Zakopanem, na Mistrzostwach Podhalańskiego Okręgu Narciarskiego oraz kilkakrotnie wyjeżdżali na międzynarodowe zawody w narciarstwie w Czechosłowacji. W konkurencjach alpejskich i norweskich zaczęła wzrastać „gwiazda” wielkiego rywala Bronka – Stanisława Marusarza, który pokonał swego klubowego kolegę w biegu zjazdowym. Mimo to Bronek był zdecydowanym faworytem na wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Odbywał się on w atmosferze niepewności, ponieważ Polski Związek Narciarski nie dysponował wystarczającymi funduszami na wysłanie licznej grupy narciarzy na inny kontynent i skład polskiej ekipy olimpijskiej był ustalony prawie w ostatnim momencie. W rezultacie wyjechało tylko pięciu narciarzy: Bronisław Czech, Stanisław i Andrzej Marusarzowie, Zdzisław Motyka i Stanisław Skupień. W Warszawie dołączyli do nich hokeiści, których koszty wyjazdu pokryła Polonia amerykańska. Polska ekipa wyruszyła 11 stycznia 1932 r. z Zakopanego, najpierw pociągiem do Warszawy, potem przez Niemcy do portu w Havrze. Tam olimpijczycy znaleźli się na pokładzie francuskiego transatlantyku „Ile de France”. W zbiorach rodzinnych Bronka zachowało się zdjęcie przedstawiające naszych olimpijczyków na tle okazałego statku. Czwórka narciarzy prezentuje się świetnie, są ubrani w koszule z krawatem, dwurzędowe marynarki, a na ich kieszonkach – orzełki w koronie. Strój dopełniają typowe dla tego okresu spodnie narciarskie tzw. pumpy i kolorowe skarpety.

Bronek zajął w Lake Placid siódme miejsce w kombinacji norweskiej – był to najlepszy wynik polskiego zawodnika na zimowych igrzyskach w Lake Placid i zarazem szczytowy wynik olimpijski w karierze Czecha. Do zdobycia pierwszych punktów olimpijskich dla Polski zabrakło trochę szczęścia – Bronka minimalnie wyprzedził czechosłowacki zawodnik Anton Barton. W pozostałych konkurencjach Bronisław Czech zajął następujące miejsca: w skokach był dwunasty, a w biegu na 18 kmosiemnasty[7].

Bronisław Czech przeżywał okresy zwyżki i obniżeń formy sportowej – w niektórych zawodach popisywał się pięknym stylem w skoku, brawurą, odwagą i typowymi dla skoczka „stalowymi nogami”, osiągając skoki piękne i długie (słynął też ze stylowego lądowania), a w innych zawodach skakał krótko i osiągał średnie wyniki. Należy to wytłumaczyć zbyt wielkim obciążeniem fizycznym i psychicznym tego zawodnika, który musiał startować we wszystkich konkurencjach, a więc w biegach (nawet na50 km), skokach, slalomach i zjazdach. Talent Czecha był eksploatowany przez PZN do granic możliwości i nic też dziwnego, że nie zawsze mógł on zrealizować nadzieje pokładane w nim przez działaczy i kibiców. Prasa sportowa nie szczędziła mu jednak w pełni zasłużonych pochwał, nazywając go „asem polskiego narciarstwa”. Sukcesy osiągał w ostrej rywalizacji z drugim „asem” polskiego sportu narciarskiego – Stanisławem Marusarzem i innymi świetnymi zawodnikami, takimi jak: Izydor Gąsienica-Łuszczek, bracia Karol i Antoni Szostakowie, Marian Woyna-Orlewicz, Władysław Berych i inni. Na kolejnych zawodach FIS w Solleftea (1934) w Szwecji, Bronek i Marusarz stali się sensacją tych zmagań, tocząc wyrównany pojedynek z ponad dwustoma zawodnikami państw skandynawskich: Marusarz był wówczas siódmy w kombinacji klasycznej, a Bronek trzynasty. W skokach Czech wypadł dużo gorzej, gdyż był trzydziesty siódmy. W biegu sztafetowym Polacy zajęli piąte miejsce, a najlepszy czas miał Marusarz. Bronek przyjaźnił się z Marusarzem, czego dowodem są ich wspólne zdjęcia z wielu zawodów: w Planicy (1935), kiedy to Marusarz ustanowił rekord świata w skokach – 95 i97 m„mamucie”. Fotografował się z nim także na zawodach w Wengen i Mürren w Szwajcarii, gdzie polscy narciarze odnieśli sukcesy w konkurencjach alpejskich. Później Czech wystartował w ZIO w Garmisch-Partenkirchen (1936) i kolejnych mistrzostwach Świata w Chamonix we Francji (1937), a w kraju był praktycznie niepokonany (dopiero Stanisław Marusarz podczas Mistrzostw Polski kilka razy odebrał mu zwycięstwo w skokach narciarskich).

Powoli jednak Czech zmierzał do zakończenia swojej kariery sportowej i zajęcia się pracą profesjonalnego trenera. Warto też przypomnieć, ze wspólnie ze Stefanem Radkiewiczem wydał podręcznik narciarski „Narciarska zaprawa biegowa i skokowa. Wskazówki dla trenerów, komendantów patroli, instruktorów i uczniów” (1934). Wiele z metod treningowych Bronka, zwłaszcza odnoszących się do właściwego przygotowania się zawodnika do zimy w okresie letnim, nie straciło nic ze swojej aktualności. Jako jeden z pierwszych Czech wprowadził letni trening górski z użyciem kijków narciarskich, jakże przypominający modny dzisiaj „nordic walking”.

W 1936 r. został trenerem polskich zawodników, przygotowujących się do zimowych igrzysk w Garmisch-Partenkirchen. Obóz przygotowawczy polskiej reprezentacji był w Dolinie Pięciu Stawach Polskich. Tam na skoczni terenowej, zbudowanej ze śniegu na stokach Niedźwiedzia, zawodnicy doskonalili technikę skoku oraz biegali po zamarzniętym stawie. Ostatnim ważnym startem Bronisława Czecha był jego udział w Narciarskich Mistrzostwach FIS, rozegranych w Zakopanem w lutym 1939 r., podczas których w biegu zjazdowym zajął dwudzieste miejsce[8]. W tym okresie, oprócz częstych zajęć związanych z obowiązkami trenerskimi, zajął się prowadzeniem sklepu sportowego w Zakopanem (przy Krupówkach). Jego życie uległo dalszej stabilizacji.

W czasie II wojny światowej Czech brał kilkakrotnie w przejściach kurierskich na trasie Zakopane – Budapeszt, chociaż o tej formie jego działalności wiemy bardzo niewiele.

W dniu 14 maja 1940 r. został aresztowany przez gestapo i wysłany do obozu śmierci w Oświęcimiu. Niemcy aresztowali w tym okresie wielu zakopiańskich sportowców, słusznie przewidując, że wezmą oni udział w antyhitlerowskim ruchu oporu. Otrzymał w obozie koncentracyjnym numer 349 i przydział do bloku IV. Był czuły na los współwięźniów, a najbardziej tęsknił w Oświęcimiu za rodziną i za Tatrami. Stąd na kartkach wysyłanych do rodziny często malował z pamięci swoje ukochane góry... Niemcy czynili próby, by zwerbować go do trenowania niemieckich juniorów. Czech zdecydowanie odmówił, mimo że pewnie gdyby propozycję tę przyjął, ocaliłby swoje życie. Wybrał więc te wartości, które wyznaczały całe jego życie: Polskę, orzełka w koronie, którego zawsze z dumą nosił na ramieniu. Pracował, jako uzdolniony rzeźbiarz, w przyobozowym muzeum, rzeźbiąc w drewnie drewniane łyżki dla więźniów oraz pamiątki dla esesmanów, ale jego zdrowie podupadało coraz bardziej. Zmarł z wycieńczenia w Oświęcimiu, 5 czerwca 1944 r. ok. południa. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Walecznych (1967) i Krzyżem Oświęcimskim (1987). Na zakopiańskim Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku znajduje się symboliczna mogiła mistrza nart.

Od 1983 r. w jego rodzinnym domu w Zakopanem istniała Izba Pamięci, która była oddziałem Muzeum Tatrzańskiego (została zamknięta w latach dziewięćdziesiątych). W Stoczni Szczecińskiej 6 września 1985 r. spłynął na wodę statek m/s „Bronisław Czech”. Dla uczczenia pamięci o Czechu, od 1946 r. w Zakopanem jest organizowany Memoriał Bronisława Czecha w narciarstwie, którego drugą patronką jest słynna narciarka – Helena Marusarzówna, zamordowana przez hitlerowców w Pogórskiej Woli koło Tarnowa. Zakopiańska szkoła podstawowa nr 2, której patronem jest Czech, od ponad 30 lat organizuje Mały Memoriał im. Bronisława Czecha w narciarstwie. Muzeum Tatrzańskie, w 100-lecie urodzin Bronka, w 2008 r., zorganizowało wystawę „Bronisław Czech – człowiek wielu pasji”, która była pokazywana w Zakopanem, a następnie na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, której patronem jest Bronisław Czech oraz w pawilonie na Wielkiej Krokwi im. Stanisława Marusarza w Zakopanem.

W Zakopanem 25 lipca 2008 r. rozpoczęły się uroczystości z okazji setnej rocznicy urodzin Bronisława Czecha. Rozpoczęła je Msza Święta w Starym Kościółku przy ul. Kościeliskiej. Okolicznościowe, patriotyczne kazanie – wspomnienie o Bronku – wygłosił ks. proboszcz Stanisław Olszówka. Po Mszy złożono kwiaty na symbolicznej mogile Bronisława Czecha na Pęksowym Brzyzku. Zorganizowano także zawody w skokach juniorów na skoczni Średnia Krokiew, która została tego dnia nazwana jego imieniem.

Historia jest ponoć nauką, która lubi sprawiedliwe powroty, tak twierdzi prof. Józef Lipiec i ma absolutną rację. Na naszych oczach w 2008 r. dokonał się wielki powrót Czecha na podhalańską ziemię. Na skocznie i do ludzi, których kochał. Prawdziwi bohaterowie umierają młodo – to prawda, Czech zginął w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu w 1944 r., mając zaledwie 36 lat. Jednak pamięć o mistrzu nart z Zakopanego okazała się silniejsza niż oświęcimski terror oraz śmierć. Czech wygrał więc w najważniejszych w swoim życiu zawodach – wciąż jest w naszej pamięci: Bronek – mistrz nart, Bronek – Polak, patriota, bohater, Bronek – rzeźbiarz, malarz, Bronek – brawurowy pilot szybowców, Bronek – taternik. itd. W czasach, gdy polska młodzież potrzebuje prawdziwych wartości i szuka wzorców do naśladowania, postać Bronisława Czecha nabiera szerszego wymiaru i ma ogromne znaczenie dla wychowania młodego pokolenia, a zwłaszcza dla młodzieży z Zakopanego, „zimowej stolicy Polski”. Bronisław Czech jest bowiem symbolem wartości, których wciąż szukają młodzi ludzie: odwagi, brawury, życia z pasją, ale, co najważniejsze,  jego postawa życiowa kieruje młodych także w stronę patriotyzmu i umiłowania Ojczyzny A Polsce wciąż potrzeba patriotów.



[1] Te najważniejsze, największe i najtrudniejsze drogi wspinaczkowe Czecha wymieniają Zofia i Witold H. Paryscy w „Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej”, Poronin 1995, s. 188 – 189. O taternictwie Czecha pisze także obszernie H. Zdebska w monografii sportowej B. Czecha.

[2] Rafał Malczewski, Po lecie i przed zimą w górach – rozmowa z Bronisławem Czechem, „Przegląd Sportowy” nr 52/1928, s.5.

[3] J.w. „Wielka Encyklopedia Tatrzańska”...., s. 189.

[4] Klub SN PTT powstał w 1907 r. jako Zakopiański Oddział Narciarzy Towarzystwa Tatrzańskiego (ZON TT), a jego założycielami byli pionierzy narciarstwa w Tatrach: Stanisław Barabasz, Mariusz Zaruski i Mieczysław Karłowicz. Od 1925 r. klub nosi nazwę Sekcja Narciarska Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego (SN PTT) i jest obecnie najstarszym klubem narciarskim w Polsce. Klub wychował ponad 20. olimpijczyków.

[5] Za: Bogdan Tuszyński, Leksykon olimpijczyków polskich 1924-2006, Warszawa 2006, s. 587-588. Dotąd podawano, że Czech był 17-krotnym mistrzem Polski w narciarstwie, dr Tuszyński zadał sobie trud i jeszcze raz poddał weryfikacji te dane w oparciu o wyniki Mistrzostw Polski. Dokładny wykaz sukcesów sportowych Bronisława Czecha w narciarstwie znajduje się też w opracowaniu dr Haliny Zdebskiej, Bohater sportowy, studium indywidualnego przypadku Bronisława Czecha (1908-1944), Kraków 1996.

[6] W schronisku na Hali Gąsienicowej po pierwszym przejeździe biegu zjazdowego kilka słów z Bronkiem zamienił obecny na zawodach Prezydent RP, Ignacy Mościcki.

[7] Obszerniej o startach olimpijskich Bronisława Czecha: Wojciech Szatkowski, Od Marusarza do Małysza. Polscy skoczkowie (1924–2003), Zakopane 2004.

[8] Wyniki Mistrzostw Świata FIS w: Narciarskie Mistrzostwa Świata FIS, Zakopane 1939, wyd. PZN, Kraków 1939.

Zobacz w naszym sklepie:
  • Spinka góralska IIISpinka góralska IIIMetalowa spinka góralska w kolorze srebrnym z wizerunkiem błogosławionego Jana Pawła II w kolorze złotym. Ręcznie wykonana. Szerokość 7 cm, długość (z...
    170 zł
  • Bańka choinkowa IIBańka choinkowa IIBańka choinkowa (plastik) obleczona ręcznie wykonanym materiałem, ze wstążeczką i sznureczkiem. Obwód ok. 26 cm.
    10 zł
  • "Na Was zawsze można liczyć""Na Was zawsze można liczyć""Na Was zawsze można liczyć" - 40 stronnicowy album z fotografiami Grzegorza Gałązki i tekstem Ks. Władysława Mariana Zarębczana. Wydawnictwo MICHALINEUM. My...
    40 zł

Galerie zdjęć:

Zobacz także:


Powered by WEBIMPRESS
Podhalański Serwis Informacyjny "Watra" czeka na informacje od Internautów. Mogą to być teksty, reportaże, czy foto-relacje.
Czekamy również na zaproszenia dotyczące zbliżających się wydarzeń społecznych, kulturalnych, politycznych.
Jeżeli tylko dysponować będziemy czasem wyślemy tam naszego reportera.

Kontakt: kontakt@watra.pl, tel. (+48) 606 151 137

Powielanie, kopiowanie oraz rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób materiałów zawartych w Podhalańskim Serwisie Informacyjnym WATRA bez zgody właściciela jest zabronione.