PODHALAŃSKI SERWIS INFORMACYJNY Podhalański Serwis Informacyjny WATRA
« Styczeń 2015 12345678910111213141516171819202122232425262728293031 »

Zakopane

Wiadomości

Dzień Patronki szkoły na Wilczniku w Zakopanem

Niedziela, 18 stycznia 2015 r.
Autor: Piotr Kyc

Dzień Patronki szkoły na Wilczniku w ZakopanemMija kolejna rocznica urodzin Heleny Marusarzówny Patronki m.inn Szkoły Podstawowej nr 1 w Zakopanem. To właściwy moment, aby przypomnieć nie tylko jej osiągnięcia sportowe i działalność konspiracyjną, ale fakt mordu popełnionego przez hitlerowców na tej odważnej, wszechstronnie uzdolnionej góralskiej dziewczynie. 17 stycznia w urodziny Heleny Marusarzówny (1918) w Szkole Podstawowej nr 1 w Zakopanem organizuje się Dzień Patronki Szkoły. Po uroczystej mszy świętej uczniowie szkoły z pocztami sztandarowymi przeszli na Pęksowy Brzyzek. gdzie znajduje się grób Heleny Marusarzówny. Złożono kwiaty, zapalono znicze. Ze Starego Cmentarzu delegacje klas udały się do szkoły. Tam, podczas uroczystej akademii przypomniano postać Heleny zamordowanej w wieku 23 lat za to, że nie poddała się w walce o wolną Polskę. Wystąpili uczniowie z „jedynki” oraz ze szkoły w Podgórskiej Woli. Gościnnie zaśpiewał kolędy zespół dziecięcy po kierownictwem Hanki Rybki.


W uroczystościach udział wzięły delegacje z pocztami sztandarowymi z Zespołu Szkół Szkoły Podstawowej im.H.Marusarzówny i Gimnazjum w Podgórskiej Woli ,oraz Zespołu Szkół Szkoły Podstawowej im.Heleny Marusarzówny i Gimnazjum im. Jan Pawła II w Zębie. 

Za: portal historyczny www.dzieje.pl

http://dzieje.pl/postacie/helena-marusarzowna-1918-1941

Helena Marusarzówna (1918-1941)

Helena Marusarzówna urodziła się 17 stycznia 1918 roku w Zakopanem w rodzinie Jana i Heleny Marusarzów; miała pięcioro rodzeństwa.

Jako kilkuletnie dziecko startowała w organizowanych z pomysłu Kornela Makuszyńskiego zawodach narciarskich (dziś Memoriał Koziołka Matołka). Wygrała je kilkakrotnie, otrzymując w nagrodę książki z dedykacją pisarza.

Na początku stycznia 1935 roku została przyjęta do Sekcji Narciarskiej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego (SN PTT), a już w lutym była wicemistrzynią kraju w kombinacji alpejskiej. W kolejnych latach zwyciężała także w slalomie i zjeździe.

"To dzięki starszym braciom, czyli mojemu tacie i stryjowi Janowi, ciocia Helena była tak wybitną narciarką. To oni zrobili dla niej pierwsze narty, trenowali ją a potem zapisali do SN PTT" - wspomina Magdalena Marusarz-Gądek, córka zmarłego w 1993 roku czterokrotnego olimpijczyka i wicemistrza świata w skokach narciarskich (Lahti 1938) Stanisława Marusarza.

W styczniu 1939 roku z powodu kontuzji Helena Marusarzówna nie wzięła udziału w międzynarodowych zawodach narciarskich FIS w Zakopanem. Jednak już w marcu w niemieckim Feldbergu zajęła drugie miejsce w slalomie.

"Tata, który również startował w tych zawodach powiedział mi, że tam właśnie zobaczyli co oznacza faszyzm. Wywarło to na nich tak ogromne, negatywne wrażenie, że było ono dodatkowym impulsem do podjęcia tuż po wybuchu wojny działalności kurierskiej" - podkreśliła Magdalena Marusarz-Gądek.

Wojciech Szatkowski, historyk z zakopiańskiego Muzeum Tatrzańskiego i autor książek o historii narciarstwa w Polsce (m.in. "Od Marusarza do Małysza") zwrócił uwagę nie tylko na sportowe osiągnięcia Marusarzówny, ale i na jej niezwykłą urodę.

"Smukła, około 176 cm wzrostu, niebieskooka o pięknych blond włosach. Ze wspomnień wielu sportowców tamtego pokolenia wiem, że wzbudzała zachwyt, a gdy dołożyć jej waleczny charakter to i podziw. Uważam, że na to także warto dziś zwrócić uwagę, pamiętając, że została rozstrzelana w wieku zaledwie 23 lat".

Również córka Stanisława Marusarza podkreśliła urodę ciotki. "Widać to na zdjęciach, a tata z dumą opowiadał też, że zagrała jako dublerka w filmowej wersji +Halki+. W 1939 roku zaproponowano jej występ na pokazie mody w Warszawie. Zdobyła wtedy pierwszą nagrodę" - przypomniała.

Po wybuchu II wojny światowej Helena Marusarzówna wstąpiła w szeregi sekcji AK-ZWZ "Zagroda" i wraz z rodzeństwem rozpoczęła działalność kurierską, przenosząc m.in. przez Tatry na Słowację, a potem dalej na Węgry wiele cennych materiałów konspiracyjnych. Przeprowadziła też przez góry co najmniej kilkadziesiąt zagrożonych niemieckimi aresztowaniami osób.

25 marca 1940 roku wraz z kilkoma innymi kurierami została schwytana przez współpracujących z Niemcami słowackich żandarmów. Po kilku dniach przekazano ją gestapowcom w Muszynie. Mimo wielokrotnych przesłuchań i tortur nie wyjawiła swoim oprawcom niczego na temat działalności podziemnej i kurierskiej na Podhalu.

"Nie pisnęła słowa, chociaż złapana została w tym samym czasie co moi rodzice, a w Muszynie osadzona była w celi razem z moją mamą (Irena z d.Jezierska-PAP). Oni, być może dzięki jej milczeniu przeżyli, jej się nie udało" - wspomniała Magdalena Marusarz-Gądek.

Z Muszyny Marusarzównę przewieziono do więzienia w Nowym Sączu, a następnie do celi śmierci w Tarnowie. 12 września 1941 roku wraz z innymi współwięźniami została rozstrzelana w lesie w położonej około 25 km od Tarnowa Woli Podgórskiej.

Po ekshumacji szczątki narciarki przewieziono do Zakopanego, gdzie 27 listopada 1958 roku na cmentarzu zasłużonych na "Pęksowym Brzyzku" odbył się uroczysty pogrzeb. Pośmiertnie nadano jej Krzyż Walecznych oraz Order Virtuti Militari.

W lutym 1945 roku reaktywowano SN PTT. W protokole zebrania odnotowano, że każdego roku klub będzie organizował konkurs skoków pamięci zmarłego w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu Bronisława Czecha i memoriałowy bieg zjazdowy kobiet Heleny Marusarzówny. Zawody te pod wspólną nazwą Memoriał Bronka Czecha i Heleny Marusarzówny odbywają się w Zakopanem do dziś.

Za: portal historyczny www.dzieje.pl

http://dzieje.pl/postacie/helena-marusarzowna-1918-1941

Wspomnienie

Był 10 września 1941 r. Słoneczny, ciepły dzień. Moja matka pracowała na polu w odległości 30 metrów od miejsca, gdzie Niemcy wykonywali wyroki śmierci na więźniach z tarnowskiego więzienia. Zauważyła, że w lasku jest świeżo wykopany, dość obszerny, dołek. Domyśliła się, że Niemcy tym razem przywiozą więcej niż jedną osobę. Całą noc nie spała. Był to strach, a może zwykła ludzka ciekawość. Około godz. 4 11 września samochód niemiecki zatrzymał się na drodze, która obecnie prowadzi na parking (wówczas była to droga polna). Z samochodu Niemcy wyprowadzili sześć kobiet. Ustawili je dwójkami i prowadzili na miejsce stracenia. Kobiety śpiewały pieśń do Matki Boskiej. Po chwili moja matka usłyszała dwie salwy z karabinu maszynowego. W tym samym dniu wieczorem poszła do lasu. Widok był straszny. Na ziemi resztki kości i mózgu. Dołek był zamaskowany, rozgarnięte mrowisko, a na środku posadzony krzak jałowca. Moja matka, w sposób tylko sobie wiadomy, oznaczyła miejsce nowej mogiły. Po tygodniu do Pogórskiej Woli przyjechał nieznajomy mężczyzna. Był na Pogorzy, ale nikt mu nie pokazał miejsca, gdzie Niemcy zakopali ostatnio rozstrzelane kobiety. Ludzie się panicznie bali. Przyszedł do naszego domu. Moja matka z wielkim strachem poszła i pokazała miejsce stracenia. On ukląkł na ziemi i z płaczem powiedział : „Moja kochana żono. To ty się tu znalazłaś”. Był to pan Zientkiewicz, mąż jednej z rozstrzelanych. On to właśnie na sośnie, tuż nad mogiłą, umieścił białą metalową tabliczkę, a na niej napis: "Najukochańsza żona i matka, Maria Zientkiewicz, nauczycielka z Krakowa i jej pięć koleżanek". Wśród nazwisk była Helena Marusarzówna.

Po wojnie dzieci ze szkoły w Pogórskiej Woli na "strzelnicy", bo tak to miejsce nazywali mieszkańcy wsi, usypały mogiły, przynosiły kwiaty, paliły świece. W 1956 r. ZBOWiD rozpoczął budowę pomnika. Mieścił się on w środku lasku, gdyż wtedy piaszczysta górka z drzewami przylegała do szosy. Kiedy ukończono budowę, wycięto drzewa, wyrównano górkę o odsłonięto pomnik. W 1958 r. rozpoczęto ekshumację. Moja matka pokazała ekipie wszystkie miejsca, w których mogły być szczątki ludzi. Odkopano mogiłę, w której była Helena Marusarzówna. Były w niej pomieszane kości, żadnych śladów ubrań, butów itp. W tym czasie przyjechał Stanisław Marusarz, brat Heleny. Przywiózł małą, metalową urnę. Miał duży problem z tym, by znaleźć szczątki należące do jego siostry. Zabrał najdłuższe kości rąk i nóg, gdyż Helena była kobietą wysoką. Do urny włożył też kości czaszki, które rozpoznał po uzębieniu oraz trochę ziemi, w której spoczęła Helena, a także gałązkę sosny, gdyż ona szumiała nad jej mogiłą. Po ekshumacji odbył się pogrzeb w kościele w Pogórskiej Woli, po czym, w uroczystej procesji, odprowadzono prochy pod pomnik i tu je pochowano. Uroczystość miała bardzo podniosły charakter. W tym dniu pomnik został oddany pod opiekę drużyny harcerskiej ze szkoły w Pogórskiej Woli. Helena Marusarz ma więc dwa groby: część jej prochów spoczywa na cmentarzu w Zakopanem a część w Pogórskiej Woli.

Relacja pani Emilii Zając, emerytownej nauczycielki Szkoły Podstawowej w Pogórskiej Woli, która przedstawiła wspomnienia swojej matki

Źródło:

Strona : Zespół Szkoły Postawowej im.H.Marusarzówny i Gimnazjum w Podgórskiej Woli

Zobacz w naszym sklepie:
  • Wisiorek "Sopel"Wisiorek "Sopel"Wisiorek z kwarcem pokrytym tytanem. Obw. 60 cm. Dł. zawieszki 3,5 cm.
    60 zł
  • Aniołek duży IIIAniołek duży IIIAniołek wykonany z drewna, ręcznie malowany. Zapakowany w celofan z ozdobnym sznureczkiem. Wymiary: Szerokość 7 cm. Wysokość 13,5 cm. Ozdoba np. choinkowa.
    13 zł
  • Okładka na zeszyt IIIOkładka na zeszyt IIILudowe okładka na zeszyt (A5) z jasno szarego filcu zapinana na guzik, kolorowy haft maszynowy. W komplecie zeszyt w kratkę 96 stron. Wymiary: szerokość 15 cm...
    30 zł

Galerie zdjęć:


Powered by WEBIMPRESS
Podhalański Serwis Informacyjny "Watra" czeka na informacje od Internautów. Mogą to być teksty, reportaże, czy foto-relacje.
Czekamy również na zaproszenia dotyczące zbliżających się wydarzeń społecznych, kulturalnych, politycznych.
Jeżeli tylko dysponować będziemy czasem wyślemy tam naszego reportera.

Kontakt: kontakt@watra.pl, tel. (+48) 606 151 137

Powielanie, kopiowanie oraz rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób materiałów zawartych w Podhalańskim Serwisie Informacyjnym WATRA bez zgody właściciela jest zabronione.