Kórnik
Kultura
Wspólny śpiew „Pieśni Janusza” Wincentego Pola w 190-lecie pierwodruku oraz prezentacja ich autografu ze zbiorów Biblioteki Kórnickiej
Autor: Piotr Kyc
Z okazji 11 Listopada w całym kraju organizowane jest wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych. Wydarzeniem ze wszech miar wyjątkowym było wspólne śpiewanie „Pieśni Janusza” na Zamku w Kórniku. 8 listopada Bibliotek Kórnicka PAN zorganizowała wspólny śpiew „Pieśni Janusza” Wincentego Pola w 190-lecie pierwodruku wraz z prezentacją ich autografu ze zbiorów Biblioteki Kórnickiej. Słowo wstępne wygłosił prof. Wiesław Ratajczak. Spotkanie urozmaicone gawędą prowadził Jacek Kowalski – śpiew, gitara romantyczna i Henryk Kasperczak - gitara romantyczna.
W roku 1832 w Dreźnie Adam Mickiewicz przeczytał debiutancki zbiór Wincentego Pola „Pieśni Janusza” i zachwycił się nim. Powiedział wtedy Polowi: ”Daję ci patent na pisanie piosenek…Zejdź do chaty i małego dworku i mów tym językiem, jakim zacząłeś…Jeżeli poezje twoje obejdą w odpisach ziemie polskie i powrócą do ciebie, staną się one twoją, ale cząstką własności narodu”
Stało się jak przepowiedział wieszcz. Pieśni Pola nim jeszcze zostały ogłoszone drukiem w roku 1835 rozeszły się po kraju o otworzyły nową erę w literaturze narodowej, stając się zalążkiem kanonu polskiej pieśni patriotyczne, żywego do dziś. Rękopis „Pieśni Janusza”, dedykowany Laudynie z Działyńskich Potockiej, siostrze Tytusa Działyńskiego, znajduje się w zbiorach Biblioteki Kórnickiej.
Pieśni Janusza Wincentego Pola, podbiły serca Polaków, a swego autora uczyniły najsławniejszym polskim poetą. Prąd ten, równie silny na emigracji jak i w kraju, porwał także Chopina, który poruszony pięknością tych wierszy i ich niezwykłą muzykalnością, do kilkunastu napisał niezrównanie piękną muzykę.
Dziękujemy profesorowi Wiesławowi Ratajczakowi członkowi naszego Stowarzyszenia za zaproszenie na tę wspaniałą uroczystość. Był i profesor Radosław Okulicz - Kozaryn z małżonką.
Z „Pieśni Janusza” Wincentego Pola
Śpiew z mogiły
- Lecą liście z drzewa , co wyrosło wolne;
Nad mogiłą śpiewa jakieś ptaszę polne.
Nie było- nie było, Polsko dobra tobie,
wszystko się prześniło, a twa dziatwa w grobie.
- Popalone miasta, spustoszone sioła,
A w polu niewiasta zawodzi dokoła.
Wszyscy poszli z domu, wzięli z sobą kosy,
robić nie ma komu, giną w polu kłosy.
- Kiedy pod Warszawą dziatwa się zbierała,
zdało się, że sława wyjdzie Polska cała.
Bili zimę całą, bili się przez lato,
a w jesieni za to i dziatwy nie stało.
- Skończyły się boje, ale próżna praca,
Bo w dziedziny swoje nikt z braci nie wraca:
Jednych ziemia gniecie , a drudzy w niewoli
- A inni po świecie bez chaty, bez roli.
5. Ni z pomocy z nieba, ani z ludzkiej ręki,
Pusta leży gleba, darmo kwiatów wdzięki!
O! polska kraino! gdyby ci rodacy,
co za ciebie giną , wzięli się do pracy.
6. I po garstce ziemi z Ojczyzny zabrali ,
Jużby dłońmi swemi Polskę usypali.
Lecz wybić się siłą, ni daj nam Boże
-Bo zdrajców przybyło, nikt nie pomoże.
POŻEGNANIE
Panna młoda, jak jagoda,
Stojąc we drzwiach płacze:
„Kiedyż ja cię,
„W naszej chacie,
„Tu znowu obaczę?“
Przed dziewczyną, przed maliną,
Stoi chłopak zbrojny,
A koń wrony,
Kulbaczony,
Rwie się niespokojny.
Ciężka droga, bo na wroga,
Nie rwij się koniku!
W krwawym polu,
W srogim bolu,
Legnie was bez liku.
„Idź, gdy trzeba! niech Cię nieba,
„Niech Cię bóg prowadzi!
„Lecz ten krzyżyk
„I szkaplérzyk
„W boju nie zawadzi.
„Za wygraną zmów co rano:
„Trzy Zdrowaś i Wierzę;
„Kto pobożny
„I ostrożny,
„Tego i bóg strzeże.“
Rzekła — płacze. — Wrona kracze,
A to wrzask złowrogi.
Nie pomoże
święty boże!
Kraj nad wszystko drogi.
Przyjął krzyżyk i szkaplérzyk,
Westchnął — dosiadł konia —
Skinął głową:
„Bądź mi zdrową!“
I ruszył wzdłuż błonia.
Ale prędzéj z szaréj przędzy
Srebrna nić wypłynie,
Niż we swaty
Do jej chaty
Staś kiedy zawinie.
Białe Orlę
Mnóstwo ludzi przed gospodą,
Tańczy młodzież, rżnie muzyka:
Bywaj zdrowa mi, jagodo!
Jutro siędziem na konika.
A jagoda, a kochanie
Smutno w tańcu nań spoziéra,
To chce śpiewać, to znów stanie,
I fartuszkiem łzy ociéra.
Zatrzymała wszystkie pary,
I skinęła ku Warszawie;
Bo z Warszawy wracał prawie
Z nowinami Bartosz stary:
A gdy spostrzegł po-nad drogą
Takie tany, potrząsł głową,
I pogroził skrzypkom srogo,
A do chłopców rzekł surowo:
„Dajcie pokój pustej wrzawie;
„Bo dziś, dzieci, wielkie święto,
„Dziś okopy przy Warszawie
„Z nabożeństwem sypać jęto.
„A i owo Bóg wysoki
„Wielkie cuda nam zwiastuje.
„Patrzcie! patrzcie na obłoki!
„Co tam z chmur się ukazuje?
„Wszak to, dzieci, Orlę nasze!
„Polskich Królów Orlę one; —
„Ale patrzcie, jakże ptasze
„Srogo piersi ma skrwawione!“
„Prawda! prawda!“ lud zawoła.
„Niechaj będzie pochwalony!
„Chodźwa[1], ojce, do kościoła,
„A wy, chłopcy, bijcie w dzwony.“
I już niebo poszarzało,
Znikł z przed oczu Orzeł biały,
A lud jeszcze klęczał cały,
I psów wycie się ozwało...
I nazajutrz o tym cudzie
O mil kilka powiadano.
„Za Kościuszki — rzekli ludzie —
„Orlę takie już widziano.
„Wielka, wielka wojna będzie:
„Oj, niejeden Moskal zginie;
„Lecz i Orlę krwią opłynie,
„W Polsce mogił nam przybędzie! —“
Autor: WINCENTY POL
Krakusy
Grzmią pod Stoczkiem armaty,
Błyszczą białe rabaty,
A Dwernicki na przedzie,
Na Moskala sam jedzie.
„Hej, za lance chłopacy!
Czego będziem tu stali?
Tam się biją rodacy,
A my będziem słuchali?“
„Chodźwa trzepać Moskala,
Bo dziś Polska powstała!
Niech nam Polski nie kala —
Hej, zabierzwa mu działa!“
I zerwali się razem,
Posterunek rzucili,
Niewołani rozkazem,
Na batalję przybyli.
„Cóż to słychać ułanie?“
Pyta jeden z nich żwawo:
— „Kropią naszych mospanie,
Słonce zaszło dziś krwawo!“
— „Ejże kropią, mówicie?!
Jakże kropić nie mają,
Kiedy wy tu stoicie,
A wej oni strzelają?!“
„Wszak to działa, nie dziwo?
Wszak to blisko, wiarusy.
Hej, na działa, a żywo!
Dalej naprzód krakusy!“
I krzyknęli wraz: „Hura!!!“
Właśnie, gdy wróg nacierał.
„Co tam leci za chmura?“
Pyta sztabu jenerał.
„Jenerale! Krakusy
Znać swą pocztę rzucili“ —
„Oszaleli wiarusy,
Bez rozkazu ruszyli,
A to czyste waryaty!
Patrz — jak lecą po roli —
Patrz, jak wiercą granaty!
Nie daruję swawoli!“
Lecz gdy wódz się tak gniewa,
Groźnie patrzy dokoła,
Ktoś od walki przybywa
I z daleka już woła:
— „Jenerale! to chwaty!
Od lewego tam skrzydła
Wiodą cztery armaty,
I Moskali jak bydła!“
Lecą, lecą wzdłuż błonia,
Grzmią krakowskie kopyta;
A Dwernicki spiął konia,
I okrzykiem ich wita:
„Dzielnieście się spisali!
Zawsze Polak tak bije!
A krakusy wołali:
„Nasza Polska niech żyje!!!“
- Muzycko piknie gros... - Kapela Zokopiany
Tradycyjna muzyka góralska w wykonaniu kapeli Zakopiany. Na płycie CD AUDIO występują: Jan Karpiel Bułecka, Stanisław Michałczak, Henryk Krzeptowski, Józef Chyc, Zofia...40 zł - Aniołek mały III
Aniołek wykonany z drewna, ręcznie malowany. Zapakowany w celofan z ozdobnym sznureczkiem. Wymiary: Szerokość 6,5 cm. Wysokość 7 cm. Ozdoba np. choinkowa. 10 zł - „Lykorz mimo włosnyj wóli”
Płyta DVD zawiera spektakl „Lykorz mimo włosnyj wóli” zarejestrowany w Domu Ludowym w Bukowinie Tatrzańskiej. (czas: 1 godz. 2 min.) Amatorski Zespół Teatralny im...40 zł
Wspólny śpiew „Pieśni Janusza” Wincentego Pola w 190-lecie pierwodruku oraz prezentacja ich autografu ze zbiorów Biblioteki KórnickiejAutor zdjęć: Piotr Kycobejrzyj galerię
Liczba zdjęć: 14



