PODHALAŃSKI SERWIS INFORMACYJNY Podhalański Serwis Informacyjny WATRA
« Listopad 2018 123456789101112131415161718192021222324252627282930 »

Zakopane

Wiadomości

O pisarzu, który zechciał być „prezydentem” Rzeczpospolitej Zakopiańskiej

Sobota, 10 listopada 2018 r.
Autor: Adam Kitkowski

O pisarzu, który zechciał być „prezydentem” Rzeczpospolitej ZakopiańskiejKto na ziemię ojczystą, chociażby grzeszną i złą, wroga odwiecznego naprowadził, zdeptał ją, splądrował, spalił, złupił rękoma cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być dla niego już nigdy domem, ni miejscem spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani tyle miejsca, ile zajmą stopy człowieka, ani tyle, ile zajmie mogiła. /S. Żeromski, Na probostwie w Wyszkowie, 1920/


W roku 1994 w Muzeum Niepodległości w Warszawie została zaprezentowana wystawa poświęcona pisarzowi określanemu mianem „proroka niepodległości i wizjonera”, który ostrzegał rodaków przed społecznymi utopiami i groźnymi dla nich ideologiami. Można sparafrazować samego Żeromskiego i ująć problem następująco: Żeromski  a sprawa polska, Żeromski a niepodległość. Tak sformułowany temat w pełni tłumaczy obecność twórcy literatury w Muzeum Niepodległości. Trudno bowiem nie zgodzić się  ze stwierdzeniem, że życiorys Żeromskiego był nierozerwalnie związany z historią narodu i państwa, z walką o niepodległość, z budowaniem owej niepodległości po I wojnie światowej.
 
Dziś w 100. rocznicę niepodległości Polski i jednocześnie w 100. rocznicę powstania „Rzeczpospolitej Zakopiańskiej”, której „prezydentem” był właśnie  Stefan Żeromski, przypomnijmy rzeczy znane i nieznane w biografii wybitnego pisarza i wielkiego społecznika. W jego twórczości – niczym w lustrze – odbijały się wydarzenia historyczne, a pisarz mocno angażował się w rzeczywistość, w której przyszło mu żyć. Narodowe dzieje wyznaczały mu szczególną rolę w teatrze, jakim jest życie.
 
OD UCZNIA DO PISARZA
Stefan Żeromski urodził się w Strawczynie, koło Kielc, 14 października 1864 roku, w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Doświadczenia z gimnazjum kieleckiego, w którym rozpoczął naukę w wieku 10 lat, wykorzystał później podczas pisania „Syzyfowych prac". Właśnie w gimnazjum zaczął pisać, a w wieku 18 lat zadebiutował na łamach prasy pierwszymi wierszami i dramatami. Szczególnie ciekawe są napisane w tym okresie „Dzienniki". Z powodu braku środków do życia Żeromski przerwał po dwóch latach Studia w Instytucie Weterynaryjnym w Warszawie. Utrzymywał się wtedy tylko z korepetycji.
 Po pierwszych sukcesach literackich podjął pracę jako guwerner w dworach szlacheckich, m. in. w Nałęczowie, gdzie poznał swoją przyszłą żonę Oktawię (świadkiem na ślubie był Bolesław Prus). Chory na gruźlicę w 1892 r. wyjechał do Szwajcarii, gdzie przez pięć lat pełnił funkcję zastępcy bibliotekarza Polskiego Muzeum Narodowego w Rapperswilu. Po kilku latach wrócił do Warszawy, gdzie w latach 1897-1903 pracował w Bibliotece Ordynacji Zamoyskich. Książki Żeromskiego stawały się coraz bardziej popularne, a sytuację materialną poprawiły nieco honoraria za Ludzi bezdomnych. Powieść stała się wręcz bestsellerem - dla jednych była programem działania, dla innych wyciskaczem łez.
 
Pisarz związany był z ruchem niepodległościowym. Tuż po wybuchu I wojny światowej zgłosił się w 1914 roku do Legionów. Od Józefa Piłsudskiego odsunął się nieco później ze względu na negatywny stosunek do polityki państw centralnych. Żeromski żywo interesował się polityką. Uczestnicząc w akcji plebiscytowej zjeździł Warmię i Mazury, pisał o Śląsku, Wielkopolsce i Pomorzu. Anegdota przedstawia jego rozmowę z Piłsudskim - jedynym równym mu w ówczesnej Polsce autorytetem. Gdy Piłsudski, nie przekonany widać wywodami i argumentami pisarza, powiedział w końcu: Mam w dupie pańskie ziemie zachodnie. Na to Żeromski odpowiedział przed trzaśnięciem drzwiami: A ja mam w dupie pańskie ziemie wschodnie.
 
Mistrz pióra był również autorem projektu Akademii Literatury, współzałożycielem i prezesem Związku Zawodowego Literatów Polskich (1920), założycielem Straży Piśmiennictwa Polskiego i polskiego PEN-Klubu (1924). Przyczynił się również do powstania Towarzystwa Przyjaciół Pomorza (1920). W dowód uznania otrzymał mieszkanie na Zamku Królewskim w Warszawie.
 Na początku lat dwudziestych XX wieku nazwisko Stefana Żeromskiego wymieniane było wśród kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. Polski pisarz nie otrzymał jednak tego światowego wyróżnienia, głównie z powodu kampanii dziennikarzy niemieckich po opublikowaniu Wiatru od morza (1922), opisującego historię walki o polskość Pomorza. W ostatnich latach, po otwarciu archiwów obrad Szwedzkiej Akademii z tego okresu, okazało się, że również znaczenie miały względy literackie – styl Żeromskiego wydał się akademikom ciężki i przesadny, poruszane tematy – lokalne, klimat prozy – pesymistyczny i zniechęcający czytelnika.
 
W przededniu wybuchu I wojny światowej Żeromski był najpopularniejszym polskim autorem, a z czasem stał się twórcą najbardziej kontrowersyjnym – szczególnie po wydaniu Przedwiośnia. Sodalicja Mariańska uznała powieść za jedną z najbardziej szkodliwych, domagano się odebrania Żeromskiemu odznaczeń i wyrzucenia z mieszkania na Zamku Królewskim. Sam pisarz był już wtedy bardzo chory, jego stan lekarze określali jako beznadziejny. Monika Żeromska, córka pisarza wspomina: w dniu 19 listopada 1925 r. po obiedzie odwiedził ojca Antoni Słonimski. Wpadł też Julian Tuwim z bukietem róż ciesząc się z powrotu pisarza do zdrowia. Następnego dnia pisarz już nie żył.
 Pogrzeb artysty – mistrza pióra stał się wielką manifestacją narodową. Na żądanie mieszkańców stolicy, skrócono tego dnia czas pracy. Stefan Żeromski pochowany został 23 listopada 1925 roku na Cmentarzu Ewangelicko - Reformowanym w Warszawie. Pochowano tam także Annę, która zmarła 14 lipca 1983 roku i Monikę zmarłą 5 października 2001 roku (obie zakończyły życie w Warszawie). Natomiast Oktawia Żeromska zmarła w 1928 roku.
 
KOBIETY W ŻYCIU PISARZA
Nie tylko dostojna broda i szelmowski wąs sprawiały, że Stefan Żeromski miał powodzenie u kobiet. Dziś przytaczanie intymnych szczegółów swojego życia w mediach jest nawet w pewnych kręgach w modzie. Jednak w czasach, gdy żył Żeromski, tajemnice alkowy wywoływały rumieńce nawet na twarzach najbardziej wyzwolonych. Co nie znaczy, że nic się nie działo, o czym świadczą zapiski pisarza, odnalezione niedawno.
 
O jednym z romansów pisarza wspomina aktorka Krystyna Łubieńska. Jej cioteczna babka, Aniela Rzążewska, miała romans z pisarzem, który szukał natchnienia w jej ramionach. I znalazł - to właśnie ona była pierwowzorem Laury z Przedwiośnia.
- Kiedy pisarz miał 25 lat, moja cioteczna babka Aniela Rzążewska zatrudniła go jako guwernera dla swojego syna Adama, we dworze ziemiańskim w Łysowie na Podlasiu. Czarnooka wdowa była o osiem lat od niego starsza, a przy tym wykształcona, bywała w świecie - opowiada aktorka.
Guwerner szybko zaczął interesować się nie tylko małym Adamem, ale też jego mamą. Płomienne uczucia, jakimi ją obdarzył, przelał też na papier. W zapiskach czytamy, m. in.:
 
Przeszedłem przez sztachety dzielące ogród od podwórza i znalazłem się w tyle dworu, gdzie nigdy jeszcze nie byłem. [...] Dały się słyszeć cichutkie kroki: poznałem jej kroki. Drzwi się otwarły i stanęła w nich moja Angela - cała w płomieniach. Weszliśmy na korytarz, gdzie stałem, a stamtąd do jakiegoś pokoiku mającego małe i osłonięte okienko. Nie było tam ani łóżka, ani nawet stołka. Usłałem posłanie z mojego futra, jak w chacie Eskimosa, i rzuciliśmy się na nie z radością, że jest nareszcie i takie. Świeca stała na ziemi. Aniela broniła się przez chwilę, potem oszalała niemal w tym uścisku. Jak żyję na tym padole płaczu i bałamucę cnotliwe niewiasty, nie widziałem i widzieć nie będę takiej namiętności, takiej boskiej namiętności. Co za bezwstydność w pieszczeniu, co za szepty i pocałunki, jaka sztuka dla sztuki!
 
Żeromski nie ukrywał więc (choć zapisków nigdy nie opublikował, Księga namiętności: Dzienniki intymne ukazała się dopiero niedawno) nie tylko faktu romansu, ale też swojego doświadczenia w podobnych sytuacjach. Niedługo potem zapragnął zresztą zdobywać je nadal. Burzliwy romans ucichł równie szybko, jak się rozpalił, a kolejnym celem została... siostra Anieli, Natalia.
 Inny, namiętny związek pisarza odkrywa prof. Zdzisław Adamczyk w publikacji Manipulacje i tajemnice. Zagadki późnej biografii Żeromskiego. Badacz literatury twierdzi, że związek Żeromskiego z malarką Anną Zawadzką przedstawiany jest jako niczym niezakłócona sielanka. Poznali się, gdy małżeństwo pisarza przeżywało poważny kryzys spowodowany chorobą psychiczną Oktawii Żeromskiej. Pisarz wyjechał do Paryża, tam poznał piękną Annę, młodą artystkę – malarkę.  Zakochali się w sobie, a w 1913 roku, we Florencji, urodziła się ich córka Monika. Została ona ochrzczona przez matkę pod nazwiskiem Żeromska, jako dziecko ze związku sakramentalnego, co było oczywistym kłamstwem. Prawdopodobnie Anna zrobiła to samowolnie, bez porozumienia z pisarzem, ponieważ głosząca nieprawdę metryka dziecka, ściągnęła na całą rodzinę poważne kłopoty. Doszło do tego, że Monikę trzeba było ochrzcić jeszcze raz, żeby mogła legitymować się metryką chrztu z prawdziwymi informacjami. Zdaniem Adamczyka to jedna z wielu manipulacji, jakich dopuściła się Anna, aby zapewnić pozycję sobie i swojej córki.
 Badacza najbardziej zaskoczyła prawda o drugim związku pisarza. Formalnie Żeromski miał tylko jedną żonę - Oktawię. Z Anną - wbrew temu, co piszą biografowie - nigdy nie wziął ślubu, chociaż traktował ją jak żonę. Jednak nie od początku było tak oczywiste, jak zapisało się to we wspomnieniach, że Żeromski rozstanie się z pierwszą rodziną. Pisarz najwyraźniej miał wątpliwości, co powinien zrobić. Gdy w czasie pierwszej wojny światowej Żeromski, Oktawia z synem Adasiem i Anna z Moniką znaleźli się w Zakopanem, Żeromski usiłował opiekować się obiema rodzinami i obojgiem dzieci, dzielić czas i uczucia między obie rodziny. Oktawia z Adasiem mieszkała wówczas na Bystrem, Anna z Moniką w willi „Władysławka” (dziś „Czerwony Dwór”) na Kasprusiach, on sam w willi „Oleńka” na Krupówkach, krążąc między nimi.
 
Można domniemać, że Anna i jej rodzina już w 1913 roku stworzyły na użytek opinii publicznej legendę o rzekomym ślubie, którą Żeromski z czasem zaakceptował, a przynajmniej pogodził się z jej istnieniem. Badacz wyjaśnia to dlaczego pisarz został pochowany na cmentarzu ewangelicko-reformowanym, choć nie był tego wyznania - Przypuszczam, iż Stefana Żeromskiego pochowano na cmentarzu kalwińskim właśnie dla podtrzymania owej legendy o jego drugim małżeństwie. Wówczas nierzadko - jeśli nie można było uzyskać rozwodu czy też unieważnić małżeństwa - uciekano się do zmiany wyznania. Gdyby Żeromski przeszedł na kalwinizm dostałby szybko rozwód i mógłby zawrzeć następny związek małżeński.
 
Żeromskiemu pod koniec życia zależało na rozwodzie z Oktawią i ślubie z Anną, ponieważ tylko w taki sposób mógł zabezpieczyć prawo Moniki do dziedziczenia po nim. Monika, jako dziecko nieślubne, mogła zostać przez ojca tylko obdarowana ograniczoną prawnie kwotą. We wspomnieniach Anny i Moniki, Żeromski marzył o zerwaniu więzów z pierwszą żoną, jednak w rzeczywistości mogło być inaczej. Mimo choroby psychicznej Oktawii Żeromski był do niej bardzo przywiązany, uwielbiał ich synka Adama, a jego śmierć na gruźlicę w wielu 18 lat (1918 rok), przeżył bardzo ciężko. Rozpacz ojca po stracie syna nie spowodowała uspokojenia w życiu pisarza.     
 
Profesor Adamczyk sądzi, że to nie Oktawia odmawiała pisarzowi rozwodu, tylko sam Żeromski wcale się do tego nie palił… Być może z poczucia odpowiedzialności za rodzinę i troski o chorą pierwszą żonę. Społeczeństwo polskie nie akceptowało, podobnie jak syn Adaś, tego nieformalnego związku Żeromskiego z Anną Zawadzką i uznania jej córki.
 
W późniejszych latach, gdy kwestia uporządkowania spraw spadkowych stawała się coraz pilniejsza, Żeromski myślał o przeprowadzeniu rozwodu, ale nie naciskał na Oktawię. Ostatecznie zaopatrzył drugą rodzinę w testamencie, gdzie napisał, że uznaje Annę za małżonkę - wbrew wszelkiej innej opinii, która by związek ten inaczej traktować zamierzała. Nie było to zgodne z prawem, siostra Żeromskiego zakwestionowała testament brata i miała wszelkie szanse na jego obalenie. To Oktawia zachowała się szlachetnie i wielkodusznie, uznała, że wola pisarza musi zostać spełniona, a przyszłość Anny i Moniki zgodnie z nią zabezpieczona. Ona sama zadowoliła się niewielką częścią spadku.
 
OSTATNIE LATA ŻYCIA                                                
Dotychczasowa wiedza o ostatnich latach życia autora Popiołów i Wiernej rzeki, ukształtowana przez książki Hanny Mortkowicz-Olczakowej, Aliny Kowalczykowej oraz wspomnienia Moniki Żeromskiej, nie odpowiada prawdzie. Z tych relacji wynika, że ostatnie lata życia pisarz spędził bardzo szczęśliwie, w otoczeniu kochającej rodziny - pięknej, dużo młodszej żony i cudownej córeczki, mieszkając w atrakcyjnej willi w Konstancinie. Tymczasem, według najnowszych badań to właśnie ostatnie lata życia pisarza były dla niego bardzo trudne, zmagał się z wieloma problemami, także materialnymi. Legendą obrosła również znakomita współpraca między Żeromskim a jego wydawcą - Jakubem Mortkowiczem. Willa w Konstancinie została zakupiona dla Żeromskiego właśnie przez wydawcę, co przywoływane jest jako piękny przykład mecenatu. Jak się okazuje, willa nie była jednak bezinteresownym prezentem. Ceną za prawo rodziny Żeromskich do mieszkania w pięknym domu pod miastem było przepisanie na wydawcę nie tylko praw do edycji już napisanych utworów Żeromskiego, ale także wszystkiego, co miałby jeszcze napisać.
 
Zdaniem prof. Adamczyka - Żeromski w ostatnich latach życia mógł sobie wybrać temat, o którym pisał, ale nie miał żadnego wpływu na fakt, kiedy i jak zostanie to opublikowane. To była mało komfortowa sytuacja, zwłaszcza że, o czym mówi się bardzo rzadko, Mortkowicz publikował książki Żeromskiego nie bardzo starannie pod względem edytorskim. Od pewnego momentu wydawca nie płacił też rodzinie pisarza za wydawane książki. Gdy Mortkowicz zbankrutował i w 1931 roku popełnił samobójstwo, był winien Annie i Monice Żeromskim ogromne, jak na owe czasy, pieniądze, których nigdy im nie wypłacono!
 
ŻEROMSKI  W ZAKOPANEM
 Stefan Żeromski ze względów zdrowotnych często bywał w Zakopanem. Pod Tatrami mieszkał z przerwami między 1892 a 1918 rokiem. A zaczęło się wszystko od podróży do Lwowa, gdzie po raz pierwszy i na głos zaczął mówić o chęci wycieczki i zobaczenia Morskiego Oka. Tatry miały być także antidotum na wykrytą u pisarza gruźlicę. Kurację w Zakopanem zalecił mu dr Władysław Matlakowski. Już pierwsza podróż na miejsce wozem konnym wzbudziły zachwyt i podziw pisarza. Żeromski wtedy o Tatrach pisał:
 
Osobliwe góry: takich nie ma w Tyrolu ani w Szwajcarii - takich lodowatych, zimnych, przerażających dzikością.
 
Ostatecznie autor Ludzi bezdomnych do Zakopanego przybył 25 kwietnia 1892 roku i zamieszkał przy ulicy Kościeliskiej. Obecnie dom ten nosi nazwę willa „Cicha”. Wątłe zdrowie nie pozwoliło Żeromskiemu na wycieczki wspinaczkowe, choć było to wówczas bardzo modne. Swoją górską pasję przeżywał bardzo intymnie, jak na indywidualistę przystało. Zwiedził wszystkie atrakcyjne doliny oraz wspiął się na łatwiejsze szczyty. Bywał także niejednokrotnie w Tatrach od strony słowackiej.
 
Pobyt pisarza w Zakopanem wspomina malarz i grafik Tymon Niesiołowski, który mieszkał  pod Giewontem od 1905 roku na stałe:
Żeromski zajmował cały dom, bodajże starego Roja zbudowany już pod okiem Stanisława Witkiewicza. Rodzina Żeromskiego składała się wówczas z jego żony z córką z pierwszego małżeństwa (która wyszła potem za Jana Witkiewicza, architekta, bratanka Stanisława Witkiewicza) i Adasia, synka Żeromskich, liczącego wtedy trzy czy cztery lata.
 
Wojna japońsko - rosyjska dobiegała końca, dlatego pewnie z małym Adasiem tego dnia walczyliśmy na poduszki. Żeromski miał świeżo w pamięci przeżycia swoje w Rapersvillu. Opowiadał nieprawdopodobne anegdoty o tamtejszym kustoszu, który, żeby wzbogacać polskie zbiory, podrabiał laski, fajki i inne przedmioty sławnych naszych bohaterów. Po tej pierwszej wizycie mojej odwiedzałem często Żeromskiego. Pani Oktawia mówiła wiele i z pewnym podnieceniem (może to były pierwsze objawy jej późniejszej choroby umysłowej)
 
Raz, z pełnym przekonaniem, powiedziała do mnie: "Czy pan myśli, że Stefan kocha Polskę, on kocha tylko kielecczyznę". Żeromski, obecny przy tej rozmowie, uśmiechnął się tylko, tym ujmującym swoim uśmiechem. Czyż mógł żonie, która zrobiła mu niedawno korektę "Popiołów", zaprzeczać - nie na wiele by się to pewnie przydało. Wiedział pan Stefan, że i tak nikt nie uwierzy słowom pani Oktawii.
 
Szczególna więź i serdeczna przyjaźń (mimo oczywistej różnicy wieku) łączyła Żeromskiego z Witkiewiczem, który to w dużej mierze zapoznał pisarza ze stylem podhalańskim, mentalnością góralskiego ludu oraz tatrzańskim krajobrazem.
 
Był stałym bywalcem restauracji Karpowicza na Krupówkach (ulubione miejsce spotkań zakopiańskiej „elity” intelektualnej). Pisarz był też częstym gościem innego miejsca spotkań młodopolskich artystów, tj. restauracji i kawiarni Płonki (też na Krupówkach) Pod Giewontem Żeromski w 1904 roku zorganizował bibliotekę publiczną, przywożąc ze sobą do Zakopanego pokaźny zbiór książek.
 
Z kolei, wspólnie z Edwardem Abramowskim założył Towarzystwo Wyższych Kursów Wakacyjnych i wystąpił z inicjatywą zbudowania siedziby Towarzystwa. Dzięki jego zaangażowaniu – tylko w ciągu dwóch tygodni – zebrano na ten cel ponad dwa tysiące koron. Tymon Niesiołowski wspomina ten czas tak:
Żeromski od czasu do czasu urządzał wieczorki literackie, na których amatorowie czytali wiersze naszych romantyków. Ja, namówiony przez Żeromskiego, z przejęciem czytałem "Modlitwy"Krasińskiego.
 
W tym okresie mieszkał w Zakopanem dr. Wojczyński, który często wciągał nas do partyjek szachów. Sam grał dobrze i był przytem przemiłym człowiekiem. W parę lat potem malowałem jego portret.
 
Spotykałem najczęściej Żeromskiego w kawiarni u Dzikiewicza, a później prawie każdego dnia u Płonki (późniejszego Trzaski) przy Krupówkach, wówczas róg Marszałkowskiej. Długa, szklana weranda była naszą kawiarnią.
Przychodził tam i malarz, siwy i złośliwy - Augustynowicz i Wigilew, współpracownik Lenina, również amator szachów i partner Żeromskiego. Pamiętam okres, kiedy Żeromski odzwyczajał się od palenia papierosów i używał zastępczo papierosa mentolowego.
 
Rok później pisarz włączył się w organizowanie zbiórki pieniędzy na potrzeby armii, którą zamierzał tworzyć Piłsudski. Wszedł w skład komitetu, którego celem było zachęcanie społeczeństwa do wpłacania datków na utworzenie oddziałów wojskowych. Żeromski, mimo że nie był członkiem PPS, został zaproszony na konferencję partii odbywającą się w sierpniu w Zakopanem. Piłsudski wystąpił do Żeromskiego o pomoc przy formułowaniu odezwy wzywającej naród do składania ofiar na ten szczytny cel. W sprawie uzyskania społecznego poparcia pisarz kontaktował się między innymi ze Stanisławem Wyspiańskim. Tak pisał o tej misji:
 
W marcu 1905 roku w grupie spiskowców, której przewodnikiem był Józef Piłsudski, powzięty został zamiar tworzenia wojska polskiego. […] W małej izdebce na piętrze willi Jordanówka  w Zakopanem Józef Piłsudski zażądał ode mnie,bym wraz z kilkoma osobami podpisał odezwę wzywającą cały naród do składania ofiar pieniężnych na broń dla armii, której zawiązki będą tworzone – bym wystosował list do Stanisława Witkiewicza, skłaniający go do podpisania tejże odezwy, i bym udał się osobiście do Stanisława Wyspiańskiego i przekonał go o konieczności podpisania się również.

Żeromski brał aktywny udział w życiu społecznym, kulturalnym i politycznym, wygłaszał odczyty, zajmował się teatrem, w miejscowym „Przeglądzie Zakopiańskim” w latach 1899  i 1900 drukował fragmenty swych utworów, był członkiem różnych komitetów oraz organizacji społecznych i oświatowych. W Zakopanem osiadł ponownie w roku 1909, ale już jesienią razem z żoną i synem Adamem wyjechał do Paryża, gdzie mieszkał do lipca 1912 roku  W tym czasie poznał i pokochał Annę Zawadzką. Z tego związku w 1913 r. we Florencji urodziła się ich córka Monika.
 
Jest taka anegdota związana z Żeromskim i Piłsudskim, którą przypomniał literat Adam Grzymała – Siedlecki:
To była proletariacka mizeria... Zastałem go – mówi Żeromski [przyp. A.K.] - siedzącego przy stole, stawiającego pasjansa. Siedział w kalesonach, bo jedyną parę spodni, jaką posiadał, oddał właśnie krawcowi do zacerowania dziur (...) założyłem sobie [powiedział Piłsudski, że jeśli mi ten pasjans wyjdzie, to będę dyktatorem Polski".
 
A potem wybuchła I wojna światowa i to ona wyznaczyła Żeromskiemu nowe zadania i miejsce w polskiej rzeczywistości. Miejsce tym ważniejsze, że Żeromski, ojciec duchowy nowych pokoleń, miał przerobić młodych społeczników na przyszłych żołnierzy. Wybuch wojny światowej zastał go w Wyżnich Hagach po słowackiej stronie Tatr, gdzie przebywał od czerwca tegoż roku. W sierpniu 1914 roku pisarz oddał się do dyspozycji Piłsudskiego, ale zrażony jego zbytnią uległością wobec Austrii odsunął się od polityki. Później opublikował na łamach prasy list otwarty, w którym ustosunkował się do opracowanej przez Piłsudskiego koncepcji tworzenia Legionów u boku państw centralnych:
 
Ponieważ przez cały ciąg wojny byłem zawziętym zwolennikiem zwycięstwa Francji i Ententy, gdyż w tym zwycięstwie pokładałem nadzieję osiągnięcia niepodległości i zjednoczenia ziem polskich, gorąco oponowałem przeciwko planom i usiłowaniu wzmocnienia sił Niemiec. Ówczesny komendant Legionów innego był zdania. Dowodził, iż należy tworzyć armię po stronie państw centralnych nawet wbrew woli społeczeństwa polskiego, którego „tchórzostwo” w jaskrawy sposób charakteryzował.
 
Pomimo tych różnic Żeromski wstąpił do Legionów. Świadczy o tym karta wojskowa Polskiego Legionu Zachodniego nr 7366 wydana 25 października 1914 roku przez Krakowską Komisję Poborową oraz zaświadczenie z 3 listopada 1914 r. podpisane przez Komendanta Placu Polskich Legionów w Zakopanem stwierdzające, że Żeromski, jako urzędnik wojskowy w stopniu oficera Legionu XI rangi przydzielony do Departamentu Wojskowego Naczelnego Komitetu Narodowego, został urlopowany ze służby do odwołania.
 
Pisarz 13 listopada 1914 roku zameldował się w departamencie wojskowym NKN w Zakopanem, a stamtąd na początku roku następnego udał się do Krakowa (gdzie przebywał Piłsudski) z zamiarem przedostania się na front. Jako że z powodu złego stanu zdrowia nie mógł zrealizować swych zamiarów, włączył się w działania Narodowego Komitetu Zakopiańskiego. Mimo wielu zachęt ze strony Piłsudskiego i związanych z nim oficerów nie zaangażował się w tworzenie Legionów. Bardzo krytycznie odnosił się do zmian, jakie zachodziły na ziemiach polskich. Na wieść o zajęciu Warszawy przez Niemcy wypowiedział słowa pełne goryczy: I my mamy się cieszyć, że na miejsce jednego zaborcy przyszedł drugi!

Nie pozostał jednak bezczynny. Z Janem Kasprowiczem współtworzył tajną organizację, która stawiała sobie za cel niepodległość kraju i zjednoczenie dawnych ziem polskich. Łączyła ludzi o skrajnie różnych poglądach Niestety dość szybko organizacja została wykryta przez władze austriackie. W tym czasie Żeromski przewodniczył również sekcji gospodarczej przy Zakopiańskim Komitecie Narodowym, współorganizował Podhalańskie Warsztaty Pracy. Okres wojny, który w większości spędził w Zakopanem to dla pisarza przede wszystkim czas pracy społecznej i charytatywnej na rzecz ofiar wojny, a także działań popularyzujących czytelnictwo i szerzenie oświaty. Do pomocy głodującym w Warszawie wzywał słowami:
Jesteśmy dziś żołnierzami wszyscy. Nie tylko ci, co w legion ujęci i związani do ostatka się biją, lecz wszyscy, mężczyźni i kobiety. Jedni idą do szturmu w istocie i łamią wyciągnięte nad nimi sceptrum szatana, a inni pracują wytrwale, pracują na wszystkich polach – dla tej jednej sprawy, ażeby na drgającym ciele szatana zatknąć sztandar zwycięski, o który prosili się nadaremnie w ciągu tylu lat nasi ojcowie.

Rok 1918 i nadejście upragnionej niepodległości spotęgowały energię twórczą Żeromskiego. Można rzec, że „po triumfie 1918 roku myśl jego ucieka od historii do teraźniejszości”. Jest literatem aktywnym nie tylko twórczo. Mistrz pióra staje na czele Rzeczypospolitej Zakopiańskiej. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości pisarz zaktywizował się jako społecznik, patriota, publicysta, rozumiejący Polskę jako zobowiązanie. Z wieszcza i proroka niepodległości stał się tym, który stawia sobie za cel omawianie spraw zwykłych, codziennych. Formą patriotyzmu była dla niego popularyzacja idei krajoznawstwa, stąd aktywna działalność w Polskim Towarzystwie Krajoznawczym w Zakopanem.
 Podczas licznych pobytów pod Tatrami spotykał się ze Stanisławem Witkiewiczem, Janem Witkiewiczem-Koszczycem, Marią i Bronisławem Dembowskimi, Władysławem Matlakowskim, Janem Krzeptowskim- Sabałą, Dionizym Bekiem, Kazimierzem Przerwą - Tetmajerem, Wojciechem Brzegą, Janem Kasprowiczem, Władysławem Orkanem, Mieczysławem Limanowskim, Bronisławem Piłsudskim, Borysem Wigilewem, Mariuszem Zaruskim, Juliuszem Zborowskim, Adamem Chmielowskim (Bratem Albertem) W 1915 roku poznał przebywającego wówczas w Zakopanem Josepha Conrada.
 
PREZYDENT RZECZPOSPOLITEJ ZAKOPIAŃSKIEJ
W Zakopanem, tak jak w innych częściach rozbiorowej Polski, czekano na okazję do ogłoszenia niepodległości. W dniu 13 października 1918 roku pod Giewontem odbyło się zgromadzenie obywatelskie, zwołane przez naczelnika gminy Zakopane Wincentego Regieca. Pięciuset uczestników w siedzibie Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” wybrało przewodniczącym wiecu Stefana Żeromskiego, a wiceprzewodniczącym – reprezentanta endecji, zarządcę dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego, Wincentego Szymborskiego (ojciec Wisławy Szymborskiej) i polityka lewicowego Mariusza Zaruskiego (późniejszy generał WP).
 
Przedstawiono następującą rezolucję:
Wobec przyjęcia zasad pokojowych prezydenta Stanów Zjednoczonych Wilsona przez państwa rozbiorowe, uważamy się odtąd za obywateli wolnej, niepodległej i zjednoczonej Polski. Tej Polsce winniśmy wierność i posłuszeństwo, mienie i krew naszą, nie uznajemy żadnych więzów, tym najświętszym obowiązkom przeciwnych. Przejęci ważnością godziny dziejowej dla wspólnego gorliwego pełnienia obowiązków wobec państwa polskiego postanawiamy stworzyć Organizację Narodową w Zakopanem i w tym celu wybieramy jej zarząd, złożony z 32 osób, polecając mu ułożenie programu i sposobu działalności.
 
Przewodniczącym tej reprezentacji został  nie kto inny tylko Stefan Żeromski a na sekretarza powołano – Medarda Kozłowskiego. Dwa dni później polscy posłowie do parlamentu austriackiego przyjęli uchwałę, że uważają się za reprezentantów Polski. W dniu 28 października 1918 powstała w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna. W dniu 30 października – dzień przed Krakowem – Zakopane oficjalnie ogłosiło niepodległość! Od tego dnia przez dwa tygodnie w atmosferze konspiracji przygotowywano się do przejęcia władzy. A wyglądało to tak …
 
Wówczas w Zakopanem przebywało na leczeniu kilkuset wojskowych różnych stopni, przeważnie oficerów zawodowych. Stacjonował też oddział wartowniczy o niejednolitym narodowościowo obliczu, złożony z Austriaków, Czechów, Rusinów i Polaków, oraz silny oddział żandarmerii złożony z Rusinów. Przebywający w Zakopanem w szpitalu Czerwonego Krzyża polscy oficerowie w służbie austriackiej, nawiązawszy kontakt z krakowską Polską Organizacją Wojskową, utworzyli tajny Komitet Oficerski w celu wojskowego przejęcia władzy. Na jego czele stanął kpt. Marian Bolesławowicz, a członkami byli porucznicy rezerwy: Kazimierz Olszewski, Adam Litwicki i Tadeusz Janowski. O swoich zamierzeniach poinformowali w tajemnicy Żeromskiego. W poufnych rozmowach Żeromski podkreślał z naciskiem, aby rozbrojenie garnizonu austriackiego nastąpiło możliwie bez rozlewu krwi! W przeddzień akcji do komitetu oficerskiego włączono jeszcze kilku polskich studentów, powołanych do służby w wojsku austriackim. W południe 31 października 1918 roku Komitet Oficerski przeprowadził rozbrojenie oddziału wartowniczego, opanował wartownię, magazyn broni i amunicji. Żołnierze polscy, po złożeniu przysięgi na wierność przyszłemu Państwu Polskiemu, objęli wartę, a żołnierze obcych narodowości zostali uwięzieni w areszcie domowym. Później rozbrojono żandarmerię i zajęto pocztę oraz dworzec kolejowy. Zakopane z całą okolicą Tatr było wolne od zaborcy i tym samym stanowiło pierwszą miejscowość zaboru austriackiego, która zrzuciła pęta niewoli! Dopiero kilka godzin później nastąpił przewrót wojskowy w Krakowie. Po tych wydarzeniach dwaj oficerowie, kpt. dr Gustaw Nowotny i kpt. Marian Bolesławowicz, udali się do sekretarza zakopiańskiej Organizacji Narodowej i oznajmili mu o likwidacji garnizonu austriackiego oraz chęci oddania się pod rozkazy polskiej władzy cywilnej. Następnie razem zjawili się u Stefana Żeromskiego w willi „Władysławka” (dziś „Czerwony Dwór”) na Kasprusiach, gdzie po złożeniu meldunku poprosili o dalsze rozkazy. Żeromski jeszcze tego dnia zwołał o trzeciej po południu zebranie zarządu Organizacji Narodowej z udziałem przedstawicieli wojska i gminy. Po wydaniu zarządzeń w sprawie bezpieczeństwa i losu licznych jeńców, którymi byli oficerowie i żołnierze armii austriackiej innych narodowości, postanowiono zwołać na drugi dzień rano zgromadzenie obywatelskie, które miało się przeobrazić w Radę Narodową.
 
Polscy oficerowie i żołnierze rozbroili żołnierzy obcych narodowości, przejęli skład broni i stację telefoniczną i następnie oddali się do dyspozycji Organizacji Narodowej. W dniu 1 listopada zarząd Organizacji Narodowej przekształcił się w Zakopiańską Radę Narodową, czyli organ kierowniczy Rzeczypospolitej Zakopiańskiej. Przewodniczącym Rady, pełniącym obowiązki prezydenta Rzeczypospolitej Zakopiańskiej, został Stefan Żeromski. Trzeba podkreślić fakt - jak silną pozycję miał wtedy w Zakopanem Żeromski, skoro na lidera rodzącej się wolności nie wybrano nikogo z wojskowych, tylko pisarza! Rada złożyła przyrzeczenie wierności Polsce i w jej imieniu objęła władzę w Zakopanem.
W Zakopanem powstał pierwszy, porozbiorowy zalążek polskiej państwowości, czyli Rzeczypospolita Zakopiańska, która istniała od 13 października do 16 listopada 1918 roku na terenie Zakopanego i jego okolic.
 
W dniu 2 listopada na rynku, pod pomnikiem króla Władysława Jagiełły, odbyło się uroczyste zaprzysiężenie wojska. Po przemówieniu Kazimierza Dłuskiego, byłego komisarza wojskowego Legionów, Żeromski odebrał przysięgę od naczelnika gminy, komisarza klimatycznego, dyrektorów szkół, naczelników poczty i kolei, komendanta żandarmerii i przełożonego gminy żydowskiej, którzy ślubowali wierność Rzeczypospolitej. Starosta nowotarski, który został powołany przez Polską Komisję Likwidacyjną w Krakowie, zatwierdził władze zakopiańskie. W okolicznościowym przemówieniu pisarz nawiązał do Ksiąg narodu i pielgrzymstwa polskiego Adama Mickiewicza. Podkreślił radość z odzyskanej niepodległości przez Polskę. Pragnął, aby powstało państwo samorządne. Jednocześnie dostrzegał brak dosłownie wszystkiego i tak oto, jak twierdził: po Caracie i Niemcach otrzymujemy straszliwy spadek – in minus. Toteż Polska – to będzie przez długie lata przede wszystkim ogromna praca, praca na modłę amerykańską, z rozmachem, jakiego świat nie widział. Następnie Żeromski jako prezydent z urzędu powołał radę przyboczną. Powstała także straż miejska, która pilnowała porządku, i chroniła miasto przed całkowitą anarchią prowadzącą do rozbojów i kradzieży. Wkrótce jednak doszło do kłótni, ponieważ przedstawiciele Polskiej Partii Socjalistycznej zakwestionowali reprezentatywność Rady Narodowej, która z założenia miała być ponadpartyjna, z uwagi na dominację w niej przedstawicieli endecji. Ostatecznie doszło do porozumienia i do Rady Narodowej dołączyło 17 nowych członków. W ten sposób liczyła ona 57 osób. Rada Narodowa wybrana przez mieszkańców miała silną legitymizację. Kierownictwo Rzeczypospolitej Zakopiańskiej stanowili: Stefan Żeromski jako jej prezydent, Mariusz Zaruski (późniejszy generał WP), Wincenty Szymborski (endek, ojciec polskiej noblistki)) i przewodniczący Związku Górali Franciszek Pawlica  (z ramienia PSL „Piast”) jako zastępcy Żeromskiego, Medard Kozłowski (endek, późniejszy wójt Zakopanego i poseł na Sejm RP) – jako sekretarz. Powstanie „Rzeczpospolitej Zakopiańskiej” z prezydentem psiarzem i społecznikiem Stefanem Żeromskim stało się faktem. Polacy po 123 latach niewoli doczekali pierwszego, wolnego kawałka własnej Ojczyzny. Niepodległość Polski stawała się czymś realnym. W swym przemówieniu pisarz wzywał:

Radujmy się obywatele, że i nam w małym naszym świecie przypadło w udziale przyczynienie się do wielkiego szczęścia ojczyzny, do spełnienia tego cudu, na który patrzymy się szczęśliwymi oczyma – cudu wskrzeszenia Polski.
 
Rzeczpospolita Zakopiańska zaczęła prowadzić własną politykę zagraniczną. Ponieważ posiadała własną armię, zbrojnie postanowiono upomnieć się o Orawę i włączyć ją w obręb przyszłej Polski. Mariusz Zaruski w dniu ogłoszenia niepodległości, czyli 31 października objął w Nowym Targu komendę nad garnizonem wojskowym, gdzie wcześniej dokonano rozbrojenia oficerów i żołnierzy obcych narodowości. Z kolei do Czarnego Dunajca został odkomenderowany Jerzy Lgocki. Tam zaprzysiągł miejscowe władze i werbował ochotników do wojska polskiego. W porozumieniu z Żeromskim podjął decyzję o zajęciu polskich wiosek na Orawie. Tak wyglądała akcja zbrojna Polaków:

Marsz na Orawę rozpoczął się 5 listopada 1918 roku. Oddział porucznika Dąbrowskiego i podchorążego Nowotnego, złożony z 26 żołnierzy wyruszył pieszo z Czarnego Dunajca i zajął Piekielnik oraz Jabłonkę. Oddział por. Lgockiego natomiast, liczący 13 żołnierzy specjalnym pociągiem udał się do Suchej Góry, pierwszej stacji kolejowej po węgierskiej stronie, i po rozbrojeniu 9 żandarmów węgierskich założył kwaterę na dworcu kolejowym. Zajęto również sąsiednią Głodówkę. Stefan Żeromski w porozumieniu z Komitetem Narodowym w Nowym Targu wysłał do Suchej Góry kapelana wojskowego, ks. Jana Humpolę jako przedstawiciela cywilnych władz polskich. Ksiądz Jan Humpola i  por. Lgocki, na zaproszenie władz węgierskich, odbyli w Dolnym Kubinie konferencję z żupanem Bullą, dotyczącą zapewnienia bezpieczeństwa miejscowej ludności. Na spotkaniu ze Słowacką Radą Narodową w Dolnym Kubinie, której przewodniczył dr Radoliński, delegacja polska wysunęła argumenty, przemawiające za przyłączeniem do Polski części Orawy, zamieszkanej przez ludność polską. Odzyskano dwie wsie. Dalszych działań już nie podjęto, ponieważ w dniu 16 listopada 1918 roku doszło do objęcia zarządu Galicji przez Polską Komisję Likwidacyjną. Wtedy to Rada Narodowa w Zakopanem rozwiązała się i po dwutygodniowej niepodległości Rzeczpospolita Zakopiańska przestała istnieć. Została przyłączona do nowo powstałego Państwa Polskiego.
 
Mistrz pióra o tym fakcie wspominał w liście z 22 października 1925 roku do Tadeusza Łopalewskiego:
Powierzono mi niemal „dyktaturę” nad Zakopanem i przyległymi dolinkami. Sprawowałem ten niezapomniany, śmieszny i wzniosły urząd przez jedenaście dni, gdy mama Austria waliła się w gruzy. Zaprzysięgałem uroczyście wojsko, policję, szpiclów, gminę, pocztę i telegraf na wierność nowemu Państwu, a nawet prowadziłem wojnę o odzyskanie wsi Głodówki i Sucha Góra od inwazji czeskiej. Mile wspominam te moje przewagi wojenne i dyktatorskie, gdyż zawierają morze wesela.
 
Jednak kilka dni później były „prezydent” jeszcze raz współdecydował o losach Polski. W krakowskiej kamienicy (ul. Potockiego 4) zebrało się zacne grono, w tym czterej profesorowie UJ z prezesem TT – Władysławem Szajnochą na czele, krakowskimi  działaczami politycznymi i właśnie Żeromskim. Pisarz przedstawił sprawozdanie z pracy Rady Narodowej, omówił problemy regionu, który miano włączyć do niepodległej Polski, a następnie zaapelował do zebranych, aby obietnice składane góralom Spisza, Orawy i Podhala zostały w przyszłości bezwarunkowo dotrzymane.
 
Rok 1918 i nadejście upragnionej niepodległości spotęgowały energię twórczą Żeromskiego. W tym czasie myśl jego ucieka od historii do teraźniejszości. Pisarz aktywizuje się jako społecznik, patriota, publicysta, rozumiejący Polskę jako zobowiązanie. Z wieszcza i proroka niepodległości staje się tym, który stawia sobie za cel omawianie spraw zwykłych, codziennych. Formą patriotyzmu była dla niego popularyzacja idei krajoznawstwa, stąd aktywna działalność w Polskim Towarzystwie Krajoznawczym w Zakopanem. W dowód zasług na tym polu Towarzystwo Tatrzańskie nadaje pisarzowi w 1920 roku tytuł członka honorowego.
 
TATRY I PODHALE W TWÓRCZOŚCI ŻEROMSKIEGO
Pisarz podczas licznych pobytów w Zakopanem często wędrował po Tatrach, a także po Podtatrzu. Przeszedł, np. przez Zawrat do Morskiego Oka, kilkakrotnie odwiedzał Dolinę Kościeliską (tak chętnie wcześniej odwiedzaną przez romantyków). W roku 1892 wszedł na Nosal (z zejściem do Kuźnic), był na Gubałówce  zwiedzał doliny  - Strążyską, a także Białego. Był w Jaszczurówce i Dolinie Olczyskiej ( w tym czasie chętnie odwiedzane miejsca przez młodopolskich artystów). Dotarł na Halę Gąsienicową i zdobył szczyt Kasprowego Wierchu. Kilkakrotnie wszedł na Kopę Magury, która stała się ulubionym celem jego tatrzańskich wycieczek.  Wyprawy te znalazły swe odbicie w jego twórczości. Fragmenty powieści Popioły (1904) rozgrywają się pod Tatrami, m. in. na Orawie i w Tatrach, w ulubionej przez autora Dolinie Kościeliskiej, choć jej nazwy pisarz nie wymienia. Tworząc postać przełożonego zakonników w powieści Nawracanie Judasza (1916), skorzystał z pierwowzoru, którym był św. Brat Albert (Adam Chmielowski). Pisarz spotkał się w pustelni zakonnika na Kalatówkach.

W lipcu 1914 roku,  w Wyżnych Hagach Żeromski ukończył powieść Zamieć. Gdy wybuchła I wojna światowa pisarz opuścił tę miejscowość, a rękopis zostawił na przechowanie Aladárowi Polnischowi seniorowi, właścicielowi pensjonatu, w którym mieszkał. Tekst znalazł się w Zakopanem dzięki zakopiańskiemu przewodnikowi Jakubowi Wawrytce seniorowi, który przeniósł go na nartach przez Tatry.
 
Sprawy tatrzańskie i podtatrzańskie znalazły swoje miejsce również w publicystyce Żeromskiego, np. W sprawie sprowadzenia zwłok J. Słowackiego (1909 jako ulotka, w 1910 jako przedruk w licznych czasopismach), Pamięci Mieczysława Karłowicza (1909), Projekt Akademii Literatury Polskiej (1918), Organizacja inteligencji zawodowej (1919), O Adamie Żeromskim wspomnienie (1919 i 1926), Drożyzna i Zamoyszczyzna (1924). Z kolei w tekstach Niech żyje Ziemia Spiska (1920) i Głos na żądanie (1924) porusza problemy spisko - orawskie i stosunki polsko – czeskie. Natomiast w książce Snobizm i postęp (1923) pisze o gwarze podhalańskiej i tatrzańskim nazewnictwie.
 
Chyba najpełniej istotę zaangażowania politycznego i społecznego Żeromskiego oraz jego artystyczną wielkość oddał inny pisarz tamtego czasu, Tadeusz Boy-Żeleński: Nigdy nie skostniał, nigdy nie zakrzepł w dostojeństwie i sławie, pozostał młodym, wrażliwym na wszystko, co młode, co kiełkuje w tym naszym przedwiośniu. Każda pospólna sprawa znajdowała w nim oddźwięk: jakakolwiek się lęgła inicjatywa, można było być pewnym, że Żeromski jest przy jej narodzinach. Tak przywykliśmy w każdej chwili oglądać się w stronę Żeromskiego, tak przywykliśmy, że on jest sercem, myślą, sumieniem narodu, iż śmierć jego to na żywym ciele rana, która niełatwo się zabliźni. […] na całym obszarze Polski nie ma nikogo, kto by mógł zająć miejsce osierocone przez Żeromskiego. On był jedyny i w pewnym sensie – ostatni.
 
NON OMNIS MORIAR
W 1928 roku w nałęczowskiej „Chacie”, domu, w którym mieszkał, utworzono Muzeum Stefana Żeromskiego oraz wzniesiono pomnik, którego autorem jest Jan Witkiewicz-Koszczyc. Pomniki Żeromskiego znajdują się także we Włocławku, w Iławie i w Kielcach. W Zakopanem uczczono pisarza nazwą ulicy (innej w latach międzywojennych, innej obecnie), tablicą pamiątkową na willi „Czerwony Dwór” (1965 r.) oraz nadaniem jego imienia instytucji, której był współtwórcą - Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Stefana Żeromskiego (1966r.).
 
W 1985 roku otwarto Muzeum Stefana Żeromskiego na Zamku Królewskim w Warszawie.  Natomiast nieopodal kościoła w Strawczynie, miejscu urodzin pisarza, tuż przy drodze Ruda Strawczyńska - Kostomłoty stoi pamiątkowy głaz, prawie dokładnie w miejscu, gdzie półtora wieku temu stał dom Żeromskich. W ubiegłym wieku wystawiono popiersie Stefana Żeromskiego – pomnik znajdujący się na placu Przymierza (Saska Kępa) w Warszawie, które zostało odsłonięte 16 września 1987 roku przez córkę pisarza Monikę Żeromską. Również na wybrzeżu, na Helu wystawiono pomnik z żaglem poświęcony Żeromskiemu, który aż trzykrotnie w latach 1922-24 przebywał nad polskim morzem. Z kolei jesienią 2016 roku                        w parku zdrojowym w Konstancinie-Jeziornej odsłonięto pomnik Ławeczkę Żeromskiego. Autor pomnika Paweł Pietrusiński, przedstawił pisarza siedzącego na ławce. Tuż obok pomnika, spacerowicze mogą przeczytać cytaty z jego dzieł, np. Ludzi bezdomnych, Przedwiośnia, Dziejów grzechu, wykute na tablicach z brązu i usytuowane na siedmiu postumentach. Wizerunek Stefana Żeromskiego został uwieczniony również na monetach NBP i znaczkach Poczty Polskiej z okazji 150. rocznicy urodzin pisarza.
 
Niektóre publikacje wykorzystane w artykule:
Adamczyk Z. J., Manipulacje i tajemnice. Zagadki późnej biografii Żeromskiego, 2017;  Boy-Żeleński T., Szkice literackie, 1956;
Grzymała-Siedlecki A., Rozmowy z samym sobą, 1972,
Kozłowski M., Żeromski na czele Rzeczypospolitej Zakopiańskiej [w:] „Gazeta Warszawska”, 1932, nr 393;
Mortkowicz – Olczakowa H., O Stefanie Żeromskim: ze wspomnień i dokumentów, 1965 Niesiołowski T., Wspomnienia,
1963; Pinkwart M., Stefan Żeromski. Prezydent Rzeczpospolitej Zakopiańskiej;
Radwańska – Paryska Z., Paryski W., Wielka Encyklopedia Tatrzańska, 1995; Stefan Żeromski. Budziciel sumień, z serii „Wielcy Polacy”, 2008; Sielski M., Ten pisarz paniom nie odmawiał. Poznaj historię z alkowy, 2014; Żeromska M., Wspomnienia, 1993.
Zobacz w naszym sklepie:
  • Torebka filcowa XIVTorebka filcowa XIVTorebka filcowa z haftowanym ludowym motywem (haft maszynowy). Zamykana na zamek błyskawiczny. Środek z czerwonej podszewki, z kieszenią boczną i smyczą. Szerokość ok...
    160 zł
  • Aniołek duży VAniołek duży VAniołek wykonany z drewna, ręcznie malowany. Zapakowany w celofan z ozdobnym sznureczkiem. Wymiary: Szerokość 7 cm. Wysokość 13,5 cm. Ozdoba np. choinkowa.
    13 zł
  • Magnes Folk na lodówkę IMagnes Folk na lodówkę IMagnes Folk łączy ze sobą motywy polskiej sztuki ludowej z motywami z regionu Podhala. Świetnie nadaje się na lodówkę. Jest doskonałą pamiątką z Zakopanego. Może też być...
    7 zł

Galerie zdjęć:


Powered by WEBIMPRESS
Podhalański Serwis Informacyjny "Watra" czeka na informacje od Internautów. Mogą to być teksty, reportaże, czy foto-relacje.
Czekamy również na zaproszenia dotyczące zbliżających się wydarzeń społecznych, kulturalnych, politycznych.
Jeżeli tylko dysponować będziemy czasem wyślemy tam naszego reportera.

Kontakt: kontakt@watra.pl, tel. (+48) 606 151 137

Powielanie, kopiowanie oraz rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób materiałów zawartych w Podhalańskim Serwisie Informacyjnym WATRA bez zgody właściciela jest zabronione.