PODHALAŃSKI SERWIS INFORMACYJNY Podhalański Serwis Informacyjny WATRA
« Luty 2018 12345678910111213141516171819202122232425262728  

Zakopane - Cisna

Góry

Bieszczady Ski Challenge 2018

Środa, 7 lutego 2018 r.
Autor: Wojciech Szatkowski

Widoki z Jawornika w Bieszczadach Wysokich, fot. Wojtek SzatkowskiW ramach projektu „Narciarstwo Wolności” odwiedziłem niedawno Bieszczady. Podczas dwóch wypadów w leśne góry zdobyłem ponad 20 różnych, bieszczadzkich szczytów. Była to wspaniała, narciarska przygoda, w której towarzyszyli mi zaprzyjaźnieni narciarze. W Podhalańskim Serwisie Informacyjnym Watra obszerna, pierwsza relacja z pobytu w leśnych górach Bieszczadu.


Droga do Cisnej

Najlepszym terminem na wyjazd skiturowy w Bieszczady Zachodnie jest styczeń, a zwłaszcza luty. W tym właśnie miesiącu na terenie Bieszczadów panują niepodzielenie solidne mrozy i śniegu jest zwykle dość. Zawsze można też przed wyjazdem zadzwonić do dyżurki GOPR w Cisnej i zapytać ratownika o aktualne warunki śnieżno-pogodowe, co zalecamy zrobić tuż przed takim wyjazdem. Wiadomo, jak trudno dzisiaj w naszych realiach wyrwać się z pracy, więc zróbmy to tak, by trafić na legendarne, bieszczadzkie śniegi. Auto warto spakować dzień przed wyjazdem. Zalecam zabranie dwóch par nart i dwóch par kijków. Przeważnie sen przed wyjazdem w krainę Biesów i Czadów jest płytki, a myśli biegnące ku przygodzie nie dają długo zasnąć. Przynajmniej ja tak mam. Dlatego trzeba zmienić myślenie i wykorzystać noc na dojazd w te góry. Mój pomysł na drogę w Bieszczady jest prosty. Pobudka wcześnie rano, mocna kawa i jazda, tak, by być w Cisnej ok. 10 i nie stracić dnia. Możemy go wykorzystać na jakąś krótszą wycieczkę w okolicy. Droga do Cisnej z Zakopanego to jedna z najładniejszych widokowo dróg w Polsce. Prowadzi z „zimowej stolicy Tatr” przez Nowy Targ, następnie drogą na Nowy Sącz, z przejazdem przez dość wysoką Przełęcz Snozka (653 m), łączącą Gorce z Pieninami. Jest tu wygodny parking, drewniana bacówka, a przede wszystkim szeroka panorama na Tatry. Obok pomnik autorstwa Władysława Hasiora, symbolizujący ofiary wojny domowej, która trwała po zakończeniu II wojny światowej także na Podhalu. Potem jedziemy  przez Krościenko nad Dunajcem, słynne z wyjątkowo mocnej śliwowicy Łącko, a czasami godzinkę zmitrężymy na korki w Nowym Sączu, jak nie będziemy mieli szczęścia. Wreszcie docieramy do miejsca, które bardzo lubię. To stacja Orlenu w Nowym Sączu. Na światłach skręcamy w prawo i wchodzimy w inny świat. Drogowskaz „Przemyśl” wprowadza nas i przybliża nieuchronnie do miejsc, do których jedziemy. Do wschodu, który jest przecież ciągle obecny w polskiej historii i kulturze, do piękna i dziczy. Z czasem ilość domów maleje, coraz mniej jest zabudowy, coraz częściej za to mijamy urokliwe przydrożne krzyże i niewielkie kapliczki. Co jakiś czas spotykamy drewniane cerkwie. Wjazd do Dukli, potem Tylawa i skręt na Cisną są granicą, którą chętnie mijam. Za nią oglądamy ciągnące się po horyzont lasy i wzgórza. Piękny widok na Beskid Niski z okolic wsi Moszczaniec, spod charakterystycznego krzyża przy lesie, wypełnia duszę jakże potrzebną wolną przestrzenią i radością z tego, że jeszcze takie miejsca można u nas spotkać. Pejzaż pozbawiony reklam, pełen za to zdrowych i dorodnych drzew, których kolor lekko tylko kontrastuje z bielą śniegów i błękitem nieba. Czasami orlik krzykliwy przeleci nad drogą, czasami przebiegnie nią jeleń. Wreszcie ostry zakręt, stacja benzynowa po prawej ręce i Komańcza – brama do Bieszczadów. Stąd jeszcze pół godziny drogi do Cisnej, a przy niej Nowy Łupków, Smolnik, Wola Michowa (warto wpaść na herbatę do „Kija”, Wojciecha Gosztyły) i przez Przełęcz Prislopce zjeżdżamy serpentynami do Cisnej. Podróż tą drogą jest czystą przyjemnością. To odległość około 270 km i 4-4,5 godziny jazdy. Można oczywiście i trzeba w najładniejszych punktach widokowych zatrzymać auto i pofotografować, a droga niedawno została przez „drogowców” poprawiona, zwłaszcza na odcinku Tylawa-Daliowa, i jest naprawdę dobra. Przy ładnej pogodzie warto na nią poświęcić cały dzień i podróżować „po bieszczadzku”, czyli zupełnie bez pośpiechu i na luzie. Przede mną drogowskaz: Cisna. Jestem u celu.  Jestem u siebie:) Jeżeli wyjechaliśmy w drogę około 3-4 w nocy, to przed godziną 9 docieramy do magicznego miejsca w okolicach Cisnej, jest nim „Przystanek Cisna”. Inne noclegi w tej okolicy znajdziemy na booking.com i w ofercie noclegowej tej miejscowości. Ja zawsze ląduję w „Przystanku” u przemiłych gospodarzy: Kasi i Andrzeja Rozmysłowiczów.

 

Chryszczata (997 m) – wielka przygoda

Czasami, aby przeżyć prawdziwą przygodę narciarską, nie trzeba wcale jechać w Alpy czy inne wysokie góry. Wystarczy wejść w potężne lasy Chryszczatej. Jestem przekonany, że po pokonaniu proponowanej trasy powiecie, że była magiczna. Dostaniecie nieźle w kość, zmagając się z jej długością, zróżnicowanymi śniegami, mrozem i trudnościami, ale magia pozostanie w was już na zawsze. I będziecie chcieli – tak jak ja – wracać na narty skiturowe na Chryszczatą. Magia gór za każdym razem oznacza bowiem coś innego. Nieraz tworzy ją niezwykła panorama. Innym razem światło, które daje ciekawe efekty plastyczne. Pędzące podczas halnego niespokojne chmury, piękny, wypełniony puchem żleb, długa i stroma grań. Wreszcie: ludzie, z którymi idziemy w góry.

A co tworzy magię Chryszczatej? Współczesność przemieszana z trudną historią, zimowe szlaki, którymi osiągamy ten bieszczadzki szczyt, potężne i piękne lasy, w których warto się zagubić. Dosłownie i w przenośni. Można się w niej, jak w tej jedynej dziewczynie, zakochać. Ze mną właśnie tak było. Chryszczata zachwyca spokojem. Stoi daleko od powszechnie odwiedzanych bieszczadzkich połonin, więc nawet w szczycie sezonu i podczas zimowych ferii mało kogo tutaj spotkamy. Nie ma tu rozległych panoram. Nie ma punktów widokowych, za wyjątkiem kilku niewielkich polan. Nie ma tłoku. Zimą dzikość masywu może przytłoczyć. Ale podejmijcie wezwanie zdobycia go na nartach. Najlepiej odwiedzać go w styczniu, kiedy jest najbardziej śnieżnie (tak przynajmniej wskazują ostanie bieszczadzkie zimy, ale reguły nie ma). Obecnie na szczyt (pozycja GPS: 49°18'18ʺ N; 22°11'28ʺE) prowadzą ścieżki aż siedmiu znakowanych szlaków turystycznych, co czyni go absolutnym rekordzistą pośród wszystkich bieszczadzkich wierzchołków. Najdłuższa z tras to zimowe przejście z Komańczy do Cisnej (ponad 10 godzin) przez potężne masywy Chryszczatej i Wołosani, Głównym Szlakiem Beskidzkim. Prawdziwa bieszczadzka wyrypa narciarska, dla najlepszych i najtwardszych. Jej pokonanie w jeden dzień jest świadectwem wyrobienia skiturowego i dobrej kondycji. Są jednak i inne możliwości: krótsza, a bardzo urokliwa trasa narciarska z Jeziorka Bobrowego czy niestrome podejście od Jeziorek Duszatyńskich. Wreszcie stokówka od Woli Michowej, wprost z Ośrodka Turystyki Górskiej „Kija” Chata (Wojciecha Gosztyły), prowadząca na Chryszczatą przez Przełęcz Żebrak. A także Szlak papieski. Poniżej opowiemy o kilku z tych propozycji.

Na tę trasę nie polecam nart back country czy śladówek. Śnieg na Chryszczatej nie znosi trwałości, nie wie, co to nieprzewiany puch, na jednej wycieczce spotkamy tu zatem wszystkie jego gatunki, często łamliwą szreń i lód. Dlatego narta skiturowa gwarantująca trwałość i solidność pomoże nam w szczęśliwym przebrnięciu przez masywy Wołosani i Chryszczatej.  Na trasie wyrypy możemy spotkać wielkie drapieżniki: niedźwiedzia brunatnego, wilka i rysia. Jest tutaj także mnóstwo płowej zwierzyny. Dlatego zawsze pamiętajcie, że przyroda Chryszczatej i Bieszczadów jest najważniejsza. Zostawmy te miejsca takimi, by mogły cieszyć oczy turystów kolejnych pokoleń. Wszystko, co zabieramy w góry, znosimy w doliny. Nie dokarmiamy zwierząt. W parkowej części Bieszczadów trzymamy się szlaku. To kilka najważniejszych zasad. Reszty informacji poszukajmy na stronach internetowych Bieszczadzkiego Parku Narodowego i Nadleśnictwa Cisna. Ja wszedłem na Chryszczatą w pogodny dzień od Jeziorka Bobrowego. Wreszcie trafiłem na słońce i mogłem się nasycić ciepłem, widokami i niebieskim niebem. Magicznie było.

 

Krąglica (943 m) – góra z historią w tle

Spośród wielu bieszczadzkich szczytów ten jeden fascynował mnie od dawna. Swoją dzikością, leży daleko od popularnych szlaków, jest tu pusto i cicho. Historią, bo sporo tu było w latach 1945-47 ciężkich walk z UPA. Podchodzę na szczyt od Woli Michowej. Krótka wizyta u „Kija”, Wojciecha Gosztyły i uzyskuję od niego informację jak trafić na Krąglicę. Przekraczam mostek na Osławie i już na nartach przez łąki nad Wolą Michową osiągam miejsce, gdzie stokówka prowadząca na Dilec Horyszniański (szczyt przed Krąglicą, 753 m) idzie na wprost w las. Ruszam i przez bukowy, ładny las, wchodzę na Dilec, gdzie mam coraz lepsze i rozległe widoki. Tu ścieżka lekko schodzi w dół, a potem z Przełęczy Perekop (743 m) skręca pod górę w prawo, wprost na widoczny stąd leśny masyw. Prezentuje się on stąd bardzo pięknie, można by powiedzieć: szczyt o idealnych kształtach. Jestem sam, samotność jednak w niczym nie przeszkadza, wręcz przeciwnie - wyzwala, od czasu do czasu warto pójść samemu w góry, by poczuć ich magię. Myślę na podejściu o polskich żołnierzach i milicjantach, którzy zginęli w walkach z UPA i upowskich striłcach, poległych tutaj.  Nagle piękny kruk przelatuje nade mną, a jego czarne pióra przez moment błyszczą efektownie w słońcu, widok wart zapamiętania. Moja ścieżka skręca w lewo, potem wchodzi na pierwszy wierzchołek Krąglicy (z dorodnym, bukowym lasem), potem na drugi, otoczony świerkami, koniec podejścia - jestem na szczycie! W konarach świerków i buków słychać głuche wycie wiatru. W oddali słyszę głos piły motorowej, ale samotność pozwala na pełną jedność z górami. Historie walk polsko-upowskich, zapisane w tym szczycie, cofają mnie do roku 1945 i 1946. Dzisiaj jest pogodnie, ale…Czasami po Krąglicy krążą gęste mgły, jak upiory zabitych żołnierzy UPA. Dusze proszące o wybaczenie - to oczywiście przenośnia. Są jednak tacy, którzy widzieli tam widmową sotnię. Kilka takich dziwnych relacji znalazłem w sieci i im wierzę. A co widzieli? Być może dostrzegli w lesie ledwo widoczne przez mgłę, lekko pochylone sylwetki żołnierzy UPA, z czapkami z daszkiem, na których widniały tryzuby, mknące szybko przez las. Okrzyki „Sława Ukrainii” mieszają się z seriami peemów i niemieckich automatów. Ponoć słychać wtedy więcej. Świst kul i krzyki rannych. Może kiedyś uda się Wam trafić podczas pobytu w Bieszczadach na Krąglicę lub na Chryszczatą i zobaczyć taką scenę. Spotkać się z widmową armią.  Nie bójcie się. Zagubione dusze zmarłych, żywych zostawiają w spokoju. One szukają spokoju i przebaczenia. Krąglickie historie pozostają jednak już za mną; czas na zjazd. Zjeżdżam ze szczytu na stronę Woli Michowej. Na granicy pól i lasu na chwilę zatrzymuję się. Góry powoli zapadają w popołudniową porę. Słońce zachodzi za chmurami. Kolejny bieszczadzki dzień kończy się. Kolejny szczyt projektu „Narciarstwo Wolności zdobyty”. Pora wracać do Cisnej. A może i Was spotkało w górach coś niezwykłego, czym chcielibyście się podzielić z innymi? Na koniec pragnę podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w mojej bieszczadzkiej „wyrypie”, Wasze towarzystwo w górach było dla mnie czymś bardzo ważnym. Towarzyszyli mi narciarze: Marcin Kuś, Waldemar Czado, Grzegorz i Magda Mołczan, Bartosz Górski, dziewczyny z Ustrzyk Górnych i Krakowa.

O projekcie

O projekcie „Narciarstwo Wolności” na Facebooku https://pl-pl.facebook.com/narciarstwowolnosci/

Projekt będzie realizowany na nartach Dynafit „Broad Peak” i Ski Trab Duo Sintesi.Wsparcie fotograficzne projektu: Adam Brzoza, Waldemar CzadoLogo projektu zaprojektował: Bartłomiej Witkowski

 

W górach pomysłodawcy projektu będą towarzyszyć narciarze: Andrzej Bargiel, Waldemar Czado, Grzegorz Mołczan, Bartosz Górski, Marcin Kuś, Mateusz Mróz, Adam Brzoza, Maciek Bielawski, Józef Brzuchacz, Anna Gąsienica-Daniel, Łukasz Girtler i inni. Zapraszam do wzięcia udziału w projekcie, mój e-mail: wszatkowski@muzeumtatrzanskie.pl

 Partnerzy:  Firma Radwan-Röhrenschef Petruczenko Piechota sp. k, Muzeum Tatrzańskie, Schroniska i Hotele PTTK Spółka „Karpaty”, Maciej Woliński „Lexicon”, Paweł Nowak, Rafał Sonik Gemini Holdings i Czysta Polska, Jan Gluc, Polskie Koleje Linowe S.A., Tatrzański Związek Narciarski TZN, Magazyn Sportowy „Góry”, Magazyn Turystyki Górskiej „N.P.M”, „Gazeta Górska”, „Zakos”, „Tygodnik Podhalański”, Kawiarnia „Strh” Zakopane, Radio Kraków, wspiera nas Radio Pogoda, www.goryonline.pl, www.skiturowezakopane.pl, www.nieznanetatry.pl, www.watra.pl.

 

 

Zobacz w naszym sklepie:
  • Sakiewka VSakiewka VSakiewka filcowa z haftowanym ludowym motywem. Zamykana na rzep. Szerokość ok. 9 cm Wysokość ok. 13 cm Długość ze sznurkiem ok. 49 cm Materiał: Filc Kolor: Popielaty
    35 zł
  • Poduszka brązowa IIPoduszka brązowa IIPoduszka z sukna filcowego w kolorze ciemno-brązowym z motywem ludowym haftowanym ręcznie, wypełniona materiałem syntetycznym. Wymiary ok. 42 na 42 cm.
    100 zł
  • Portfel IPortfel IPortfel filcowy z haftowanym ludowym motywem. Zamykany na rzep. Środek z czarnej podszewki.   Szerokość ok. 13 cm Wysokość ok. 12 cm Materiał: Filc Kolor: Popielaty
    35 zł

Galerie zdjęć:


Powered by WEBIMPRESS
Podhalański Serwis Informacyjny "Watra" czeka na informacje od Internautów. Mogą to być teksty, reportaże, czy foto-relacje.
Czekamy również na zaproszenia dotyczące zbliżających się wydarzeń społecznych, kulturalnych, politycznych.
Jeżeli tylko dysponować będziemy czasem wyślemy tam naszego reportera.

Kontakt: kontakt@watra.pl, tel. (+48) 606 151 137

Powielanie, kopiowanie oraz rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób materiałów zawartych w Podhalańskim Serwisie Informacyjnym WATRA bez zgody właściciela jest zabronione.