PODHALAŃSKI SERWIS INFORMACYJNY Podhalański Serwis Informacyjny WATRA

Zakopane

Zaproszenia

DUCH I MATERIA

Piątek, 2 czerwca 2017 r.
Autor: Miejska Galeria Sztuki im. Wł. hr. Zamoyskiego

DUCH I MATERIAWystawa Marka Szali DUCH I MATERIA, Miejska Galeria Sztuki im Wł. hr. Zamoyskiego 2 czerwca - 6 sierpnia 2017. Wernisaż odbędzie się 2 czerwca o godz. 17. W ramach jubileuszowej 20. Rocznicy Wizyty Papieża Św. Jana Pawła II w Zakopanem, z wielką przyjemnością prezentujemy pierwszą indywidualną wystawę Marka Szali, zawierającą dorobek 30 lat jego niezwykłej pracy twórczej. Dorobek ten związany jest z Zakopanem, jako wspólnym punkcie na mapie, który zdecydował o biografii i drodze artystycznej autora.


Marek Szala ukończył studia na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na wydziale grafiki w roku 1986, uzyskując dyplom w pracowni miedziorytu. Jest również absolwentem wydziału rzeźby zakopiańskiej Szkoły Kenara oraz jej późniejszym wychowawcą i nauczycielem.

Zakopane to miejsce o szczególnym klimacie historycznym, intelektualnym i twórczym, ostoja chrześcijańskich wartości oraz enklawa wolności, które na artyście odcisnęło swoje piętno. Odzwierciedliło się to w realizacjach takich jak projekty scenograficzne ceremonii otwarcia i zamknięcia Uniwersjady w latach 1993 i 2001, aranżacji Pawilonu Polskiego podczas Foirexpo we Francji w roku 1994 czy Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w latach 1994-2007. Wszystkie te działania przekraczały artystyczny wymiar, będąc prekursorskim inicjatywami. Promowały Zakopanego na arenie międzynarodowej i były potwierdzeniem jego otwartego i gościnnego charakteru. Przełomową inicjatywą dla Zakopanego i dla związanego z nim artysty było jednak zaproszenie i podjęcie najdostojniejszego i najbardziej oczekiwanego gościa – Ojca Świętego Jana Pawła II. Autorska wizja ołtarza papieskiego stała się czytelnym znakiem dla milionów ludzi na całym świecie, których oczy tego jednego dnia zwrócone były na Wielką Krokiew. Po realizacji ołtarza papieskiego artysta poświęcił się całkowicie samodzielnej pracy twórczej, szczególnie sztuce sakralnej. Podejmował działania w zakresie rzeźby, grafiki, projektowania i scenografii.

Założenie ideowe prezentowanej podczas obchodów retrospektywnej wystawy opiera się na zestawieniu dwóch biegunów procesu kreacji: pierwszej koncepcji i ostatecznej realizacji – matrycy i odbitki, szkicu i skończonej rzeźby, projektu i gotowej scenografii. Zadań często realizowanych przy udziale ciężkiego sprzętu i setek wykonawców, a czasem w samotnym wielomiesięcznym zmaganiu w pustej pracowni. Pomiędzy tymi punktami zawarta jest nieartykułowana faza procesu, który jest zawsze osobistą tajemnicą, pozostawioną wyobraźni i ciekawości widza.

Wzdłuż tak wyznaczonej osi: inspiracja – koncepcja – realizacja, usytuowane są kontrapunktowo rysunki, grafiki i rzeźby "osobiste", intymne kameralne formy, dedykowane najbliższym i własnej niełatwej autobiografii. To one są ziarnem, początkiem, punktem odniesienia dla dużych projektów i realizacji. To w tym osobistym mikrokosmosie rozstrzygają się kwestie zasadnicze, realizowane potem w monumentalnej skali wnętrza, sceny, świątyni lub pleneru. Całość ekspozycji uzupełniona jest obszerną dokumentacją fotograficzną i filmową.

W czasie trwania wystawy odbędą się wykłady otwarte Pana Marka Szali.


Marek Szala

Urodzony 19.08.1958 w Lubsku-woj. lubuskie (syn polskiej rodziny wypędzonej z ,,ziem utraconych” na ,,ziemie odzyskane”. Absolwent wydziału rzeźby zakopiańskiej Szkoły Kenara-1978 . W latach 1979-81 odbył służbę wojskową w 29 pułku czołgów w Żaganiu. W 1986 roku ukończył studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na wydziale grafiki – dyplom w pracowni miedziorytu.

W latach 1986-1998 wychowawca i nauczyciel przedmiotów artystycznych i zawodowych w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. A. Kenara w Zakopanem. Po realizacji ołtarza papieskiego w 1997 r..całkowicie poświęcił się samodzielnej pracy artystycznej w zakresie rzeźby, grafiki, projektowania i scenografii, ze szczególną estymą dla sztuki sakralnej.

  Najistotniejsze punkty w dorobku artystycznym:
- Od 1986 r. udział w ponad 30 zbiorowych  wystawach krajowych i międzynarodowych m.in.w Zakopanem ,Krakowie, Gorlicach, Nowym Targu, Wrocławiu, Lubinie, San Sebastian, Siegen, Oslo, Savonlinie, Turku, Maastricht
- Autor i realizator dużych projektów scenograficznych, teatralnych i plenerowych (m.in. dla Teatru STU, ceremonii otwarcia i zamknięcia Uniwersjad-Zakopane 1993 i 2001, dziesięciu Międzynarodowych Festiwali Folkloru Ziem Górskich w latach 1994-2007 w Zakopanem –projekty plakatów, scenografii, nagród festiwalowych, dekoracji miasta i wydawnictw, aranżacji Pawilonu Polskiego na międzynarodowej ekspozycji  krajów Unii Europejskiej FOIREXPO –Annecy  (Francja 1994)
- Wykonawca prac konserwatorskich i rekonstrukcyjnych najstarszych zabytkowych drewnianych nagrobków na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem w latach 1993-2016 (m.in. Sabały, B. Dembowskiego, M. Dembowskiej, A. Kenara, K. Stryjeńskiego, W. Gentil-Tippenhauer, W. Dalbora, T. Hołyńskiego, St. Witkiewicza i symbolicznego nagrobka St. I. Witkiewicza na grobie M. Witkiewiczowej), figury Madonny Szaflarskiej z 1380 r. oraz wielu innych
- Autor i wykonawca ołtarza papieskiego (wraz z wyposażeniem liturgicznym) i plastycznej oprawy mszy pontyfikalnej pod Wielką Krokwią w 1997 r.
- Autor i realizator plastycznej oprawy ceremonii ofiarowania Stolicy Apostolskiej polskiej choinki z Zakopanego (scenografia Placu Świętego Piotra, polskie figury do szopki watykańskiej, stół wigilijny, dekoracje i ozdoby polskiej choinki, scenografia świąteczna Auli Pawła VI) Boże Narodzenie-Watykan 1997
- Autor papieskiego granitowego pomnika Jana Pawła II-Pielgrzyma  w Zakopanem, odsłoniętego w Roku Jubileuszowym 2000 przez J. E. Prymasa Polski Kardynała Józefa Glempa
- Autor jedynej polskiej rzeźby, granitowego monumentu-relikwiarza z cząstkami polskiej ziemi, upamiętniającego Jubileusz 100-lecia Krzyża na Giewoncie i pontyfikat Jana Pawła II (poświęcony przez Jana Pawła II i posadowiony w Ogrodach Watykańskich w 2003 r.)
- Autor monumentu Pomnika Pontyfikatu w Rabie Wyżnej-2008 r., granitowego obelisku na Drodze Solidarności –Przełęcz Harkabuz 2009,Pomnika Ofiar Okupacji –Rokiciny Podhalańskie 2010,pomnika G.F.Telemanna-2010 Żary, brązowych tablic J P II i kard.S. Wyszyńskiego –Warszawa 2012, pierwszej i drugiej tablicy papieskiej na Wielkiej Krokwii, medalionu Św. Rodziny i Bramy Miłosierdzia-Zakopane 2015-2016.figury Zmartwychwstałego-cmentarz zakopiański-2015. figury Św. Floriana – Szaflary 2005
- W latach 1986-2017 autor ponad 100 realizacji plastycznych (od relikwiarzy po ołtarze) dla kościołów i zgromadzeń zakonnych w kraju i za granicą, od Abidjanu na Wybrzeżu Kości Słoniowej, poprzez  Kurytybę w Brazylii ,aż po Chicago w USA. M.in. cykle Drogi Krzyżowej w Zakopanem, Dębnie Lubuskim, Kętach, Koszycach. Projekty ołtarzowe: Karmel –Zakopane, Kęty, Świątynia 8 Błogosławieństw- Przeprośna Górka-Częstochowa, Karmel –Koszyce ,kościół Św, Zofii-Warszawa. Kraków –Batowice Mszana Dolna, Ciche .Krucyfiksy ołtarzowe w Dębnie Lubuskim, Rabce, Skale, Krakowie, Podsarniu, Koszycach ,Zakopanem, Poznaniu, Częstochowie. Relikwiarze: Św. Floriana-Warszawa, Bł .C. Borzęckiej –Kęty, Rzym, S. Faustyny –Wiedeń, Św. Jana Pawła II- Mentorella, Wiedeń, Malko Trnovo, Warszawa. Pastorałów biskupich , m.in:bpa J. Szkodonia ,bpa, A. Suskiego, bpa G. Rysia, bpa W. Śpiewaka- Bermudy, abpa F.Georga- Chicago, a także liczne tabernakula, chrzcielnice i kapliczki.
-   W 2015 całość plastycznej dokumentacji projektowej ołtarza papieskiego z Wielkiej Krokwi ofiarował jako depozyt wieczysty Muzeum JP Ii i Kard. S. Wyszyńskiego w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie jako część stałej ekspozycji.
- W 2008 nagrodzony przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego- nagroda specjalna za zasługi dla kultury polskiej.


,,… tutaj kończy się  chleb,
a zaczyna kamień”

 Od dwóch miesięcy próbuję zdefiniować tę cześć mojego życia, którą poświeciłem  ołtarzowi papieskiemu. Pytanie zmusza mnie do wysiłku heroicznego; to najbardziej radosna i bolesna część mojego życia, a pisanie o tym przychodzi mi z ogromnym trudem. Odpowiedź wymaga dystansu, refleksji natury ogólniejszej, a ja byłem w „oku cyklonu”. Myślę że był to czas wyznania wiary. Bez tej wiary nie znalazłbym w sobie siły, by przy 30 - stopniowym  mrozie, z siekierą w ręku, z garstką ludzi ściągać potężne świerki z górskich żlebów. Bez tej wiary nie potrafiłbym  przez 5 miesięcy  pracować po 12-16 godzin na dobę, kierując zespołem cieśli, stolarzy i rzeźbiarzy. Jednocześnie rzeźbiąc, rysując i wykłócając się z „fachowcami” o problemy konstrukcyjne. Bez tej wiary nie potrafiłbym brnąć przez górskie bezdroża w śniegu i błocie, krążąc po kamieniołomach, tartakach, mennicach, odlewniach i biurach konstrukcyjnych. Bez tej wiary nie powstałaby nigdy ponad 300 - tonowa konstrukcja o 26 m wysokości złożona z drewna, kamienia, spiżu i białej materii. Napisał kiedyś Blaise Pascal, że „… nie daje się dowodu wielkości osiągając jeden biegun, lecz dotykając obu jednocześnie…”. Cały ten czas, w ludzkim wymiarze, rozgrywał się w owym pascalowskim rozdarciu: ciągle dwie skrajności – wielkość wyzwania i świadomość własnej mizerii. Wizje ołtarza papieskiego rysowane nocą na kuchennym stoliku tak, aby nie obudzić dzieci. Marzenie o monumentalnym „Ołtarzu Tatr” i malutka, zimna pracownia na strychu, bez okna, w której spędziłem ostatnie dziesięć lat.

Wyjazd z oficjalną delegacją do Watykanu i wyrzucenie ze służbowego mieszkania, uniemożliwiające dalszą pracę w szkole Kenara. Ekskluzywny garnitur podczas audiencji papieskiej i czerwone ręce, pokaleczone od siekiery, lin i mrozu. Światła kamer, błyski fleszy, własna ”gęba” na ekranie i nerwowo skrywane za plecami palce pozawijane w brudne bandaże i gałgany. Mistrz ceremonii papieskiej, biskup Piero Marini, gładzący z lubością rogi spiżowych baranów w pracowni, mówiący „maestro Szala!” i pracownicy służb specjalnych szukający wewnątrz brązowych odlewów bomby. Kardynał Franciszek Macharski, dla którego nie znalazłem jednego czystego krzesła, siedzący w kącie pracowni na ziemi, wśród granitowego gruzu z odkuwanej księgi – ambonki, mówiący mi o swoim rozumieniu sztuki Buonarottiego, o pięknych martwych kolanach Chrystusa w Piecie Rondanini. Krzyż procesyjny na ołtarzu, z sękiem na sercu Chrystusa, przywiązany do dachu mojego 15 – letniego „malucha”, daleko w krzakach poza drogą na Harendę, kiedy o 3.00 nad ranem zasnąłem za kierownicą, wioząc go pod Krokiew. Piękny brzask nad granią Orlej Perci, cała niecka pod Krokwią spowita jeszcze mrokiem, z którego słychać już modlitewny pomruk i widać pełgające tysiące ogników świec w sektorach, a na ołtarzu trzech BOR-owców trzyma papieski tron, a ja ręczną piłą skracam jego nogi o 3 cm na życzenie księdza Stanisława Dziwisza. Tłumy pielgrzymów w góralskich strojach ciągnące o świcie pod Krokiew, a pośrodku, na wysepce Ronda Kuźnickiego, ja brudny, nieogolony, bez snu trzecią dobę, po zakończeniu przygotowań na ołtarzu, zatrzymany przez policję. Odbieram kluczyki od rozbitego malucha i nieaktualną przepustkę i słyszę „ …masz szczęście, że taki uroczysty dzień, a teraz jazda stąd!”.

Zasypiałem, gdy na ołtarz wchodził Ojciec Święty. Kiedy się zbudziłem, tłumy pielgrzymów odpływały spod białego obrusa na Krokwi, wąskimi strumieniami wzdłuż reglowych dolinek. Nie dane mi było uczestniczyć w tej Mszy, ani przystąpić do komunii udzielanej przez Papieża. Na progu mieszkania stali bezczelni dziennikarze telewizyjni, przed domem wóz transmisyjny i kłęby kabli na schodach. Wyrzuciłem wszystkich. Zabrałem swojego 3 - letniego synka na obolałe ramiona i po raz pierwszy od pół roku poszedłem na spacer. Termin „artysta” budzi we mnie zawsze osobliwe zdumienie. Kiedy tak mówią o mnie, czuję się nieswojo, jakbym chodził w cudzym, wykwintnym stroju.

Doświadczenie ołtarza papieskiego daleko wykracza poza wymiar estetyczny. Oto człowiekowi, którego dzieciństwo upłynęło w cieniu wypalonych gotyckich katedr, który kradł matce noże z kuchni, by dłubać w deskach, który w wieku 15 lat opuścił dom rodzinny i pojechał w góry do szkoły Kenara, który spędził dwa lata w pułku czołgów, któremu cudem uratowano prawą dłoń zagrożoną nowotworem, przeszczepiając kości z nogi, zaproponowano w pewien sierpniowy wieczór ”… zaprojektuj i zbuduj ołtarz papieski…”. Nie zostawiono mi czasu na lęk, po miesiącu, kiedy ustalona już była lokalizacja obiektu, przedstawiłem 18 projektów. Skala zadania była porażająca: kaplica, ołtarz, tron papieski, ambonka, krzyż procesyjny i medal. Pięć miesięcy na projekty i realizację. Parę tygodni później widziałem otwarte, kute podwoje Spiżowej Bramy, słyszałem echo swoich kroków na dziedzińcu Św. Damazego, czułem w kolanach chłód marmurowej posadzki w Sali Klementyńskiej. I nagle ciepły dotyk papieskich dłoni, jasne, zaciekawione spojrzenie i słowa: „I co zrobisz dla mnie artysto…?”. Proszę sobie wyobrazić, co może czuć człowiek, który po takim spotkaniu przeszedł pod sklepieniem Sykstyny, zobaczył wielkość i majestat bazylik i kościołów rzymskich, dotknął wiecznych kamieni Wiecznego Miasta i potem wraca do zasypanej śniegiem drewnianej wioski u stóp Tatr.

Kiedy pierwszy raz w życiu  przyjechałem do Zakopanego, jakaś stara gaździnka, z koszem zmarniałych oscypków, powiedziała mi na dworcu: „tutaj kończy się chleb, a zaczyna kamień”. Na zawsze zapadło mi to w serce. I kiedy tygodniami siedząc nad projektami aranżacji całej przestrzeni pod Krokwią, zastanawiałem się nad ostateczną definicją tego miejsca, ciągle wracały tamte gorzkie słowa. Wiedziałem, że dla tej ziemi, twardej i nieurodzajnej, dla tych ludzi, to najważniejsze wydarzenie od czasów, gdy „powstawały Tatry”, rodzaj moralnego zadośćuczynienia za wieki nędzy i potwornego zmagania z naturą. A więc cała forma ołtarza musiała być wyrazem tradycji, kultury i tęsknoty, z jaką oczekiwano na tę wizytę. Chciałem, ażeby to była Msza odwołująca się do pewnych form archetypicznych. Surowa i prosta. Pierwotna. Majestat gór wobec majestatu Boga. Msza odprawiona na skale, na gołym kamieniu. Właśnie tutaj, „gdzie kończy się chleb, a zaczyna kamień”. Gdzie sercami ludzi od wieków rządzą potężne emocje równe górskim żywiołom. Pragnąłem, aby na tym nagim głazie, dźwiganym przez dwa spiżowe barany, kamień i chleb stały się za dotknięciem papieskich dłoni jednym żywym symbolem. Ostatecznie przesądziły o tym słowa Ojca Świętego, który wyraził życzenie odprawienia Mszy „twarzą do Tatr”. Tej idei podporządkowałem wszystkie elementy formalne: surową ciesielską konstrukcję, kaplicę z bogatym programem ikonograficznym, kilkusetmetrowy obrus, kończący się krzyżem na szczycie Krokwi i tron papieski.

A potem wybrałem trzech moich uczniów i czterech najlepszych cieśli i stolarzy z klanu Gąsieniców i zamknąłem się z nim na cztery miesiące w ogromnej hali, o której istnieniu wiedzieli tylko nieliczni. Ciężka praca, jak w transie, jak w natchnieniu, zakończyła się na cztery godziny przed Mszą. Myślałem wówczas, że oto zakończyła się największa przygoda mojego życia. Dane mi było widzieć, jak moja idea przyobleka się w gigantyczną materialną formę. Jak wysiłek wielu bezimiennych ludzi przemienia moje marzenie w realny kształt. Jak dzięki mediom, w jednej chwili, kilkadziesiąt milionów ludzi może zobaczyć moją pracę.

To, co w tych momentach przeżywałem, nazwałbym rodzajem najgłębszego, ludzkiego wzruszenia. Jak już pisałem – nie ma na to nazwy w kategoriach estetycznych. Raz tylko w życiu doświadczyłem podobnego wzruszenia: kiedy po raz pierwszy zobaczyłem twarz mojego nowonarodzonego dziecka. To jest właśnie cud istnienia!

Nie wiedziałem wówczas, że za pół roku będę siedział okrakiem na szczycie papieskiej choinki na placu Św. Piotra, że będę budował 70 - metrowy stół wigilijny u wrót bazyliki i montował swoje figury do Szopki Watykańskiej. Nie wiedziałem wówczas, że za tę „przespaną” Mszę i bezgraniczne wyczerpanie spotka mnie największe wyróżnienie: oto 17 grudnia dane mi było ponownie klęknąć przed Ojcem Świętym w Sali Klementyńskiej i usłyszeć: „pięknie było pod Krokwią!”.

Teraz z obawą powracam do tego ołtarza, który w nowym miejscu, zdeformowany, otoczony kuloodpornym szkłem, żyje swoim odrębnym życiem. Kłębią się tam tłumy rozmodlonych pielgrzymów i ciekawskich turystów. Co mogę czuć, kiedy wmieszany w tłum słyszę z ust przewodniczki, że autorem projektu był „nieżyjący słynny rzeźbiarz – przyjaciel Kenara”, lub kiedy inny przewodnik w sutannie mówi w natchnieniu: „Tego nie dokonała ludzka ręka!”? Ale na wielką religijną uroczystość odsłonięcia ołtarza na nowym miejscu nikomu nie przyszło do głowy, żeby zaprosić autora (znowu ten Pascal!).
Siedzę więc w swoim szaflarskim domu, kończę projekty do granitowego pomnika Papieża, który stanie na początku przyszłego wieku w „Księżówce”, patrzę na ciemną ścianę Giewontu i myślę, że tam „gdzie kończy się chleb, a zaczyna kamień” na zawsze pozostało parę kropli mojego potu i krwi i modlitwa moich dzieci, którą ukryłem pod granitową płytą ołtarza.

Marek Szala, maj 1999 r.


 

Zobacz w naszym sklepie:
  • Magnes Folk na lodówkę IMagnes Folk na lodówkę IMagnes Folk łączy ze sobą motywy polskiej sztuki ludowej z motywami z regionu Podhala. Świetnie nadaje się na lodówkę. Jest doskonałą pamiątką z Zakopanego. Może też być...
    7 zł
  • Ludowe etui na tablet VLudowe etui na tablet VLudowe etui z szarego filcu zapinane na rzep, kolorowy haft maszynowy. Etui nadaje się do przechowywania np. tabletu. Wymiary: szerokość 21 cm, długość 31 cm.
    60 zł
  • Spinka góralska ISpinka góralska IMetalowa spinka góralska w kolorze srebrnym. Ręcznie wykonana. Szerokość 7,5 cm, długość (z przekolacem) 19,5 cm.
    170 zł

Galerie zdjęć:


Powered by WEBIMPRESS
Podhalański Serwis Informacyjny "Watra" czeka na informacje od Internautów. Mogą to być teksty, reportaże, czy foto-relacje.
Czekamy również na zaproszenia dotyczące zbliżających się wydarzeń społecznych, kulturalnych, politycznych.
Jeżeli tylko dysponować będziemy czasem wyślemy tam naszego reportera.

Kontakt: kontakt@watra.pl, tel. (+48) 606 151 137

Powielanie, kopiowanie oraz rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób materiałów zawartych w Podhalańskim Serwisie Informacyjnym WATRA bez zgody właściciela jest zabronione.